kłamstwa prawdziwe i nieprawdziwe

Jeszcze trochę Saramago. Można to uznać za powtórkę z niejednych myśli, ale ostatni akapit jest zastanawiający:

Pisanie w pierwszej osobie jest ułatwieniem, ale jest też amputacją. Mówi się, co się wydarza w obecności narratora, mówi się, co on myśli (jeśli chce to wyjawić) i co mówi, i co robi, i co mówią oraz robią ci, którzy z nim są, jednakże nie to, co oni myślą (…).

Gdyby moi przyjaciele byli postaciami z powieści, napisanej nie przeze mnie albo przez któregoś z nich, tylko przez kogoś (powieściopisarza) zewnętrznego w stosunku do nas, każdemu wystarczyłoby przeczytać tę powieść i bylibyśmy tak wszechwiedzący, za jakiego się uważa w tym przypadku powieściopisarz .(…).

W ten sposób, skoro oni są rzeczywiści tak jak ja i tak jak ja zamknięci, a jeśli otwarci, to nie na tyle, żeby pozostali mogli naprawdę powiedzieć „wiem”, a ledwie mogąc zdać sprawę ze swoich myśli, godzę się z ignorancją, nieprzenikliwością twarzy i słów (…) i o swoich przyjaciołach będę mówił, nie wiedząc, co oni myślą, ale tylko to, co mówią, tylko to, co robią.

Dalej jednak  Saramago mówi o kłamstwie, z którego niespodziewanie robi się prawda i mówi, co jest prawdziwym kłamstwem, i trochę sobie kłamiąc, że to rozumiem, wierzę mu w to:

Gdyby ten tekst nie był w pierwszej osobie, ja znalazłbym doskonalszą formę oszukiwania siebie; w ten sposób wyobraziłbym sobie wszystkie myśli, tak jak wszystkie działania i wszystkie słowa i, podsumowując wszystko, uwierzyłbym w prawdę wszystkiego, nawet w kłamstwo, które by tam było, bo to kłamstwo też byłoby prawdą. Prawdziwym kłamstwem jest to, co niewiadome (…).

__________________________________

Jose Saramago – O malarstwie i kaligrafii

podręcznik do autobiografii przez czytanie, pisanie i przez sen

Wierzyłam Saramago w całą „Kamienną tratwę”, a w „Miasto ślepców”  już nie, raz się mówi i pisze bardziej, a raz mniej, nic w tym dziwnego. „O malarstwie i kaligrafii” będę zaliczać do głównych podręczników do ludzi i do snów świata. Do nauki autobiografii, czytania autobiograficznego i pisania, przez sen i przez to, co śnione:

Jakże ten sen jest ciężki. Tak ciężki, że słusznie jest nie dodawać wykrzyknika – co najwyżej powiedzieć go. Podczas gdy jesteśmy pogrążeni we śnie, napisałem, panuje w salach i na placach cichy świat rzeźby i malarstwa. I dobrze, że tak jest, Gdyby nie, co by z nami było? To ten lud podtrzymuje świat, zamieniony we śnie przez mozliwość odzyskania prahistorii, tych tajemniczych kartek, które widzę, śniąc, już zapisanych, i które śniąc, czytam, wysilając się, żeby obudzić się, czytając, bo wiem, że to nigdy przez nikogo nie zostało napisane, przeze mnie też nie.(…).

Czy krajobrazy będą życiami do malowania? Kto malował tylko twarze i to tak źle, tak nagle będzie w stanie nauczyć się czegoś od Lorenzettiego (Amborgia)? We śnie, tak, ale tylko w nim, tak jak tylko w nim można przeczytać cudowne strony, kto wie, czy szóstą i prawdziwą ewangelię, kto wie, czy zagubione pisma Platona albo wszystko, czego brakuje w „Iliadzie”, kto wie, czzy to, co napisaliby ci, którzy umarli przed swoim czasem? Ten krajobraz jednakże znajduje się poza snem i we śnie, on sam jest snem i śniącym, śniący i rzecz śniona, obraz o dwóch obliczach (…).

_____________________________________

Jose Saramago – O malarstwie i kaligrafii

czasami książka jest książką

„O malarstwie i kaligrafii” nie jest wczesną powieścią Saramago, jak myślałam. I nie myślałam, że uda mi się czytać książki z wielką ilością rozmów, niepowstrzymane zdania, nagłe odjazdy do innych ludzi i historii.

Jednakże ludzie, którzy są inni, są także bardzo tacy sami i kraje też mają te różnice i te kojarzone (kojarzące się) w nieskończoność podobieństwa niekiedy spotykają się ponad granicami i czasem, innymi razy poszukują siebie wzajemnie i odrzucają się. Kiedy w 1814 roku Goya namalował swoje dwa obrazy na temat wydarzeń w maju 1808 roku, coż to miało wspólnego ze mną w Portugalii albo mogło mieć?

Mówi to bezrobotny portrecista. Stworzył pustynię. Opisał, jak do tego doszło. Ale co ma tam robić?

Jednakże dajmy czasowi czas. Czas potrzebuje tylko czasu. Rewolta ludu madryckiego w 1808 roku natrafiła na przygotowanego Goyę dopiero w 1814 roku. To prawda, że historia biegnie szybciej niż malujący ją czy opisujący ludzie. Prawdopodobnie nie można tego uniknąć. Zadaję sobie pytanie: Jeśli nazajutrz mam jakąś rolę do odegrania, jakie dzisiejsze sprawy będą na mnie czekać?

Już widzę, jak bardzo tacy sami są ludzie, którzy są inni.

I jest wcześniej napisane o tym, jak Goya dochodził do swoich obrazów o 1808 roku, kiedy jeszcze nie wiedział, że w 1810 roku zrobi grawiury „Okropności wojny”, źe w 1814 roku namaluje „2 Maja” i „3 Maja”, że na koniec przyjdą „czarne obrazy” i „kaprysy”.

I jest jeszcze jedna tajemnica w tej książce Saramago: mówi, że nie przeciwstawiał się temu, co się dzieje, ale że był przeciwstawiony. Czytanie o tym nie jest trudne, ale krótkie streszczenie tego, jak jedna myśl przechodzi w całkiem inną na razie dla mnie niemożliwe. To w tym przejściu jest śnienie, ta artemagia, jak on mówi. Kto wie, czy to nie jest słowo, którego trzeba odtąd używać. To pisarz, z którym pewne sprawy w czytaniu obmyśla się i omawia, tak się czasem dzieje, gdy książki są Książkami.

_________________________________________

Jose Saramago – O malarstwie i kaligrafii

artemagia

Dlatego artemagia, że jest coś, co łączy te podwójne linie, które tu nakreślam, linie jawy i linie snów. Wiem, że tak naprawdę są jedną, ale wciąż nie mogę znaleźć lepszej nazwy na śnienie. Gdy Saramago mówi artemagia, ma na myśli wielokrotnie pomnożone dwuznaczności, wszędzie. Gdy taoiści mówią o yin i yang, mówią o zasadzie przeciwieństw. Można wymyślać centysekundy, malopisanie.  Pewien znany mi ktoś mówi o miejscomomentach.  Artemagia to sztuka do praktykowania, do wytwarzania i zawsze do podziwiania, i ma dobrą nazwę.

Wracam do tego miejsca, gdzie czytałam Saramago z tą właśnie konkretną myślą:

Mówi się, że Bóg pisze prosto krzywymi liniami, a ja bym powiedział, że takie właśnie preferuje, po pierwsze po to, żeby pokazać swoją wirtuozerię, boską zdolność prestidigitatorską, a po drugie dlatego, że nie ma innych, wszystkie ludzkie linie są krzywe, wszystko jest labiryntem. Ale linia prosta jest możliwością. Sam labirynt zawiera linię prostą, połamaną, tak, przerywaną, tak, ale permanentną i czekającą.

______________________________

Jose Saramago – O malarstwie i kaligrafii

więcej:

czasami książka jest książką >>

podręcznik do autobiografii przez czytanie, pisanie i przez sen >>

mała strefa podróżująca w czasie >>

ćwiczenia autobiograficzne >>

kłamstwa prawdziwe i nieprawdziwe >>