Archive for the ‘literatura rosyjska’ Category

Teraz już wiemy, że dla ludzkości pojmowanej jako całość, Lądowanie przeszło w gruncie rzeczy bez śladu. Dla ludzkości zresztą wszystko mija bez śladu. Oczywiście, niewykluczone, że wyciągając na ślepo kasztany z tego ognia, koniec końców wyciągniemy coś takiego, co sprawi, że życie na naszej planecie stanie się w ogóle niemożliwe. To naturalnie będzie pech. Jednakże chyba zgodzisz się ze mną, że coś podobnego zagrażało ludzkości zawsze (…). Ludzkość, pojmowana jako całość, jest zbyt stacjonarnym układem – nie ma sposobu, aby ją ruszyć z miejsca.

______________________________

Arkadij i Borys Strugaccy – Piknik na skraju drogi

Reklamy

Nic podobnego nigdy mu się nie przytrafiło poza Strefą, a i w Strefie zdarzyło się zaledwie dwa lub trzy razy. Jakby nagle znalazł się w innym świecie. Miliony zapachów jednocześnie natarły na niego – ostre, słodkie, metaliczne, czułe, niebezpieczne, trwożne, ogromne jak domy, mikroskopijne jak pyłki, ciężkie jak kamienie, subtelne i skomplikowane jak mechanizm zegarka. Powietrze stwardniało, wykrystalizowały się w nim krawędzie, płaszczyzny, kąty, jakby przestrzeń wypełniały ogromne, szorstkie kule, śliskie ostrosłupy, gigantyczne graniaste kryształy i przez to wszystko trzeba było się przedzierać jak w majakach sennych przez ciemny zagracony antykwariat pełen staroświeckich cudacznych mebli. Trwało to ułamek sekundy. Red otworzył oczy i wszystko zniknęło. To nie był odmienny świat – to świat znany, codzienny, zwrócił się ku Redowi inną, nieznaną stroną, zwrócił się na mgnienie, a potem znowu szczelnie się zatrzasnął (…).

________________________________

Arkadij i Borys Strugaccy – Piknik na skraju drogi

więcej:

ludzkość pojmowana jako całość >>

baśnie radzieckie

Posted: Sierpień 26, 2012 in literatura rosyjska
Tagi: , ,

Bardzo rano w niedzielę, gdy sroka skrzeczy w klonie zapiszę, że przed nocą przeczytałam „Baśnie Narodów ZSRR”, przedziwne wydanie. Ta piwnica ciągle jest sprzątana i otrzymuję stamtąd prezenty.  W każdej baśni jest jakieś przechytrzanie, jakieś czarowanie, jakaś rozgrywka z wiatrem i księżycem,  to jest dalekie od baśni Grimmów, które kiedyś złowrogo mi się przyśniwały, w snach był potem straszliwy dr Grimm, który ukrył za moją szafą skrzypce czy gitarę, wszyscy omijali jego połowę domu, bo był dom o dwu połowach:)

A tutaj, w baśniach krain, które były zawsze, nawet w czasach ZSRR,  są postacie czyniące zło, ale wiadomo, że im się nie uda, bo postacie czyniące dobro, czynią je z wielkim wdziękiem, a może wszędzie teraz widzę grę Pollyanny.

Baśń „Władca wiatrów” jest mimo straszliwej pogody, wichury & zamieci, naprawdę piękna.  I ciekawe, że do krainy baśniowej, gdzie ma się zdarzyć coś wyjątkowo zaczarowanego, przechodzi się przez labirynt uszu starej wiedźmy, nie w jednej to się dzieje baśni, tak jest w ogóle w tym świecie. Wchodzi się jednym uchem, a drugim wychodzi. Wpada się i wypada. A dwa psy wierne i prawdziwe nazywają się Akkułak i Aktyrnak i biegną na pomoc, to sroka je woła!!!

_______________________________________

Baśnie narodów ZSRR, Wydawnictwo „Raduga” Moskwa, Wydawnictwo TPPR „Współpraca” Warszawa, 1987