do aglai

Potem ludzie pisali do niej jakby żyła, napisał Christian Seiler:

Masz rację, Aglajo, nadzieja należy do dorosłości. Której chciałaś się przecież oduczyć. I miałaś do tego prawo. Przynajmniej jeśli chodzi o dorosłość tak owładniętą fantomami przeszłości i przyszłości, a więc również nadziei, że pozbawioną zdolności dziwienia się tym, co tu i teraz. I dlatego dorosłość ta udziela odpowiedzi na pytania, które nie zostały zadane, a odmawia odpowiedzi na te, które są naprawdę pilne. Czego nierzadko musiałaś doświadczyć w twoich ostatnich dniach w tym dorosłym świecie, często było nie do zniesienia.

                               „Boli mnie, czy możecie mi pomóc?”

„Nic panią nie boli, ponieważ nie widzę pani bólu”

„Czuję się żle, czy możecie mi pomóc?”

„Proszę najpierw odpowiedzieć na pytanie: jakie miała pani dzieciństwo.”

„Ja już dłużej nie wytrzymam, możecie mi pomóc?”

„Nie widzę niczego, czego nie mogłaby pani wytrzymać, może być pani spokojna”,

Straciłaś swoją wściekłość. Wściekłość i poczucie humoru,, czyli najlepszą broń przeciwko śmiertelnej, dorosłej logice takich odpowiedzi.

Teraz pozostawiasz nam krzesło kolei transsyberyjskiej, szczekające buty i rzekę w pokoju. I całą resztę tego zwariowanego świata. I wspomnienie cudownie tryskającej życiem, serdecznej podziwiaczki ludzi, i niemożność wyobrażenia sobie….

________________________________________________

Aglaja Veteranyi – Kto znajduje, źle szukał

Reklamy

cyrk, trauma, wyciąganie się za włosy

Gdzie coś się omsknęło w życiu Aglai, że nie została ona mistyczną prządką mądrości, chociaż była podziwiaczką i obejmowaczką świata, uczyła siebie i innych, jak to robić i miała tę umiejętność uważności na szczegóły i zachwycania się nimi, jak one?  Jej życie pełne było  rozmaitych cudów i zakochiwała się w każdym człowieku, który ją czymś zaciekawił, nawet jeśli zamieniła z nim tylko parę słów, słała mu potem pocztówki, nigdy nie zapominała. Czy była ciągle dzieckiem naiwnym i ufnym, z wypożyczoną pamięcią narodu, chociaż już coraz bardziej do żadnego nie należała? Dlaczego życie pełne tylu zachwytów było też pełne bólu nie do zniesienia?

Rzadko pytam dlaczego. Tym razem pytam. Bo coś sprawiało, że wszystko, co mistyczki, o których czytam równolegle, łączyło na co dzień z Absolutem po dobremu, w Aglai, mimo jej wspaniałej otwartości, wywoływało straszne rzeczy, jakby żyła w powietrzu przeżartym rdzą. Po raz pierwszy nie mam innego wytłumaczenia, a chyba mam dowód mocny, jak działa trauma – osobista, rodzinna, narodowa.  Nic nie można tak naprawdę zrobić mając to w sobie, nigdy za sobą. Ona zrobiła bardzo dużo, aby z tej pułapki wyjść, ale sposoby na traumę człowieka straumatyzowanego, którego wszyscy lubią, ale nikt nie rozumie, to jak wyciąganie się samemu za włosy. A włosy. Jej matka, jak i cała rodzina, pracowała w cyrku. Popisowym numerem matki było wiszenie za włosy pod kopułą cyrku. Jest zdjęcie, włosy wplecione w jakieś urządzenie do wiszenia. W tym powietrzu żonglowała pięcioma kołami. Urządzenie do wiszenia trzymał w dziwny sposób facet stojący na dole, nie, wcale nie trzymał, było jakoś oparte na jego barkach, ręce miał opuszczone, od patrzenia na czarno-białą fotografię robi mi się niedobrze. To cyrk!!! Naprawdę. Nienawidziłam cyrku, od kiedy mi go pokazano po raz pierwszy.

______________________________________

Aglaja Veteranyi – Kto znajduje, źle szukał

albo gdzie jestem

Moje mieszkanie jest małe albo duże. Również jego położenie nie ma znaczenia. Często mieszkałam poza miastem, w miejscach, gdzie nigdy nie jeździły tramwaje ani samochody, gdzie nie uświadczyło się człowieka, w domach przeznaczonych do rozbiórki albo w opuszczonych chatach, na placach budowy. Nawet hotele mnie nie onieśmielają. Kiedy się budzę, nie wiem dokładnie, w jakim państwie, mieście albo w ogóle gdzie się znajduję.

Moje obecne mieszkania leży w centrum miasta. Przez okno w kuchni widzę podwórze. W promieniach słonecznych bruk błyszczy jak staw, kusi. Moje mieszkanie jest puste. Pooddawałam wszystkie rzeczy. Zachowałam tylko drzewo.

Przebija się ono przez podłogę mojego mieszkania i wkrótce dosięgnie sufitu. Kiedy się to stanie, będę musiała pomyśleć, jak je pocieszyć. Może coś zaśpiewam. Nad słowami piosenki jeszcze się nie zastanawiam. Jakoś sobie poradzę. Na pewno może.

________________________________________

Aglaja Veteranyi – Kto znajduje, źle szukał

podziwiaczka świata

Dotąd pochłonęłam dwie cienkie, przejmujące książeczki Aglai Veteranyi, było to kilka lat temu, teraz  mam książkę z jej pismami niedokończonymi, z dużym rozdziałem biograficznym, rozmowy z nią i o niej, także to, co niektórzy pisali dla Aglai – całe przejęcie wraca z potężną siłą,  jeśli jest na świecie ktoś o podobnych myślach i sposobie odczuwania, dużo bym za to dała, aby z nim rozmawiać. Jej, podobnie jak Wilczycy, nie ma już na świecie.  Umarła w wieku 40 lat, a dokładnie popełniła samobójstwo. Kwituje się taką śmierć słowami „cierpiała na depresję”, w wikipedii też to jest >> uważam etykiety w tym rodzaju za  szalony brak poszanowania dla życia, za jakąś straszną ludzką nieprzytomność.

Miała bardzo trudne życie i zrobiła z niego wielką literaturę, literaturę rumuńską po niemiecku. Tak się mówi o niej w tej książce. Wyznawała swoją filozofię własnym życiem. Budzi wręcz przerażenie, jak bardzo dużo czasem trzeba.

Przyjaciele nazywali ją podziwiaczką i obejmowaczką świata.

__________________________________

Aglaja Veteranyi – Kto znajduje, źle szukał

więcej:

albo gdzie jestem >>

cyrk, trauma, wyciąganie się za włosy >>

do aglai >>