literatura z ciszą

Chcę przeczytać na nowo 20 ostatnich lat tego dziennika, mogłabym zacząć trochę dalej. Nie przychodzi mi do głowy tak od razu żadna późniejsza literatura powszechna z ciszą. Musi być. Wierzę, że jest.

Czym jest literatura powszechna? Tam, gdzie ludzie czytają w zachodnich językach, automatyczne myślą o takich książkach jak „Śmierć Iwana Iljicza”, „Śmierć w Wenecji” – i może zapomnieli już nazwiska pisarza. Taką książką jest też „Stary człowiek i morze”. W tych książkach jest cisza. Nie ma „akcji”, nie ma hałaśliwych scen ani błyskotliwych czy głębokich dialogów. Ta cisza jest atmosferą literatury światowej. Każdy czytelnik w swoim języku słyszy ową ciszę, która emanuje z takich rzadkich książek. W ostatnich piętnastu latach w Europie ukazało się niewiele książek, które miałyby atmosferę literatury światowej.
____________________________
Sandor Marai – Dziennik
[fragment pisany w 1968r]

myśli złe

Robię porządki po różnych czytaniach i mam myśli złe. Tak jakby tylko w jednej księdze finnegańskiej było napisane coś, co wciąż mnie ciekawi. Może mi przejdzie albo nie. Zostanę czytelniczką jednej księgi.

Wstawiam na półkę „Magię” Maraia, czytaną w nieokreślonym międzyczasie i  nie wiem, czy historia, o której tam się wspomina, naprawdę musi być nienapisana, abyśmy jej chcieli wciąż na nowo:

Wiecie, siedzieliśmy przed książkami i milczeliśmy. Wtedy zrozumiałam, że może wcale, nigdy, nigdzie nie było tego małego, brązowego tomu, ze stylizowanymi złoconymi literami, tego tomu, którego poszukiwał tak skwapliwie, pełen zwątpienia. Wcale też nie żył ten pisarz, którego nazwiska nie potrafił sobie przypomnieć. I tej historii, najpiękniejszej, najmądrzejszej historii, którą u schyłku swego życia pragnął przeczytać,albo na nowo przeczytać, nigdy nawet nie przelano na papier. Lecz przypominał sobie coś, czego brakowało w jego życiu, brakowało w wielu tysiącach tomów, we wszystkim, czego się uczył, co myślał, co czytał. Jest taka jedna historia, jedna bajka, którą zawsze chcielibyśmy przeczytać na nowo… Nie myślicie?

________________________________

Sandor Marai – Magia

sam rozum, sam jeden

Dziennik Kertesza jest wielki jak galeon o rozwitych żaglach. Daleki od  lekkich fraz Virginii Woolf, która pisała, bo lubiła jak narasta treść i czytała sobie sama swoje zapisane lata. Tu mamy do czynienia z takimi sprawami jak rzeczywistość, los, trauma, świat. Będę to czytała obierając  marchew. Nawet w bardzo dobrym nastroju czuję tragizm zdań w rodzaju tego wykrzyknięcia, gdy pisanie nie idzie: Co za próżnia! Co za  spadanie!

A tak jak dziś, to nie ma o czym mówić, tylko ten dziennik mógł mi dziś zostać przypomniany, a w nim Kafka, złamany porządek świata i zimny wiatr.

Sam rozum (ratio), uboga nizina tego, co „obiektywne”; sam rozum nigdy nie jest na dobrą sprawę rozumem, raczej samoobroną, odrzuceniem, objawem niezdatności do przeżycia przygody duchowej.

________________________________

Imre Kertesz – Dziennik galernika