wszystko jest ze sobą połączone. owa sieć jest święta

Synchroniczności pozwalają poczuć, że w świecie wszystko jest ze sobą połączone.

Wszystko jest ze sobą połączone. Owa sieć jest święta. [Marek Aureliusz].

Czasem nazywam to śnieniem, czasem nie, zjawiska synchroniczne są czymś więcej i czymś innym niż sumą przypadkowych zdarzeń.

Rano przeczytałam opis czyjegoś snu,  w godzinę potem spróbowałam przenieść kilka starych cienkich książek na inną półkę, było wśród nich „Zwierciadło Lidy Sal”,  dawno nie miałam go w ręku, to, co przeczytałam było jak dalszy ciąg tego snu:

…. ciało jej upadło na własne odbicie w wodzie, uderzyło w nią, aż nie zostało ani odbicia, ani ciała.

Ale wypłynęła na powierzchnię. Próbowała ratować się… ręce, bańki powietrza… z trudem schwytany łyk powietrza… była znów dziewczyną Mulatką walczącą o to, co nieosiągalne… o brzeg, o uchwyt dla rąk… teraz brzeg był tym, co nieosiągalne…

Na ostatku znikły jej oczy – dwie otchłanie trwogi – oczy, które śledziły coraz bardziej oddalający się brzeg małego jeziorka, zwanego odtąd Zwierciadłem Lidy Sal.

Kiedy blask księżyca pada gęstą ulewą, martwe ciało unosi się na powierzchni wody. Widzą je skały. Widzą je wierzby, które płaczą listkami i odblaskami światła na listkach. Widzą jelenie i króliki. Wieść o tym przekazują sobie, jak po telegraficznych drutach, drganiem małych, ziemnych kopczyków krety, zanim znów wrócą w głęboką ciemność.

____________________

Miguel Ángel Asturias – Zwierciadło Lidy Sal

 

szczęśliwe zakończenie

Ta książka po prostu spadła i zaciekawiło mnie, jaka treść się otworzyła, jakie jest śnienie na ten późny dzień:

Szczęśliwe zakończenie baśni, mitu i boskiej komedii duszy powinno być odczytywane nie jako zaprzeczenie, ale jako transcendencja uniwersalnej tragedii człowieka. Świat obiektywnie istniejący pozostaje w takim przypadku taki sam, jak był, ale w wyniku przesunięcia  akcentu postrzegany jest tak, jakby został zmieniony.

Tam, gdzie poprzednio walczyły ze sobą życie i śmierć, teraz ukazuje się jasno byt, który przetrwał, tak obojętny na wydarzenia czasu jak woda gotująca się w czajniku na los pojawiającego się na jej powierzchni pęcherzyka albo jak kosmos na pojawienie się i zniknięcie całej galaktyki.

________________________________

Joseph Campbell – Bohater o tysiącu twarzy

 

do zastosowań ogólnych

Trzy razy na tak małej przestrzeni użyte słowo „oczywistość” trochę daje do myślenia:

Czasami oczywiście czarownice nie przechodzą na stronę zła. Po prostu odchodzą… dokądś.

Intelekt babci potrzebował jakiegoś zajęcia. Źle znosiła nudę. Kładła się wtedy do łóżka i wysyłała umysł na Pożyczanie, do wnętrza głowy jakiegoś leśnego stworzenia; słuchała jego uszami i patrzyła przez jego oczy. Oczywiście, to całkiem wygodne do zastosowań ogólnych, ale babcia była zwyczajnie za dobra. Potrafiła przebywać poza własnym ciałem dłużej niż ktokolwiek, o kim niania Ogg by słyszała.

Było rzeczą właściwie oczywistą, że pewnego dnia nie zechce powrócić.

______________________________

Terry Pratchett – Maskarada

to co jedynie ważne

Hesse uważa, że większość ludzi zapomina w dojrzałym wieku o jedynie ważnym świecie, błąkając się przez całe życie wśród barwnych labiryntów trosk, pragnień i celów, z których żaden nie mieszka w głębi ich duszy i z których żaden nie wiedzie z powrotem w głąb ich duszy ani do domu.

Mówi, że jest brama, a za nią pewna przeczuwana rzeczywistość i że tylko nieliczni przechodzą przez tę bramę, ale myślę, że nawet zatracający tajemnicę przechodzą tędy, tylko nic o tym nie wiedzą. Ta brama to mogą być zwykłe drzwi albo królicza nora pod żywopłotem, albo horyzont, który się zakrzywia.

Na ilustracji do książki „L’Astronomie populaire” Camille’a Flammariona, wędrowiec w szacie obfitej wystawia głowę i za krawędzią znanego świata widzi inny świat. W świecie, który przewędrował, zostawia miasto położone między wzgórzami, drzewo ogromne, kwiaty potężne i wysokie, wszystko to minął, patrzą na to teraz już tylko Słońce i Księżyc o wyrazistych twarzach. Za kurtyną horyzontu jest niebo, baranki chmur, promienie, koła, parabole.

 latmosphere_metereologie_populaire_camille_flammarion2

 

Czują to wszystkie dzieci, chociaż może nie wszystkie z taką samą mocą i tkliwością, ale u większości wszystko to mija, jakby się nigdy nie zdarzyło, zanim jeszcze nauczą się czytać pierwsze litery. Innym tajemnica dzieciństwa dłużej pozostaje bliska, zabierają więc ze sobą jej wspomnienie i echo, pokąd włosy im nie posiwieją, i przechowują ją aż po późne, pełne znużenia dni. Dusze wszystkich dzieci, póki jeszcze mają tę swoją tajemnicę, są nieustannie zaprzątnięte tym, co jedynie ważne: samymi sobą i zagadkowym związkiem swojej własnej osoby ze światem dookoła.

_________________________

Hermann Hesse – Baśnie