Posts Tagged ‘czas’

10 rocznica na WordPress.com
Twoja rocznica na WordPress.com! Wszystkiego najlepszego!
Zarejestrowałeś się na WordPress.com 10 lat temu.
Dziękujemy, że latasz z nami. Życzymy powodzenia w prowadzeniu bloga!
była wtedy olimpiada chińska pod hasłem one world, one dream, w niebezpieczeństwie takiego myślenia zrobiłam ten blog, tego samego dnia wybuchła wojna w Gruzji, a dokładnie w Osetii Południowej, teraz nazywana małą wojną, były igrzyska i była wojna, notowałam te równoczesne wydarzenia, a świat był coraz dalszy od wspólnego snu.
tych zapisków już tu nie ma, były czytane jak nienormalne sprawozdania z olimpiady w Pekinie, opatrzone zdjęciami z Gruzji.
resztę wydarzeń 2008r opisałam w „Praobrazach”, jest tam również parę zdań o tym:

W książce Jung Chang[1] czytam o Mandżurii po drugiej wojnie światowej, przechodzą tędy kolejno wojska japońskie, sowieckie, komuniści i Guomintang. Przy okazji dowiaduję się, że po chińsku jedność i okrągłość są tym samym. Zawołanie olimpiady pekińskiej brzmi: Jeden świat, jedno marzenie, a tego się boję. To pomysł spoza praw ducha i fizyki. Więcej o tym w „Tao Te King”. Jedność to nie jednakowość. Tam, gdzie są igrzyska, może być też wojna. I rzeczywiście, natychmiast wybucha wojna w Gruzji. Świat i ludzie, mówiła malarka paznokci, kiedy miała wszystkiego dość.

[1]  Jung Chang – Dzikie łabędzie

_______________________________________

Praobrazy

Reklamy

Widziałem go i pozwalałem, by przeszedł jak cień przez moje życie. Łatwiej byłoby go nienawidzić, mieć mu za złe i pielęgnować w sobie żądzę zemsty. Jednak w łatwości tej kryła się pulapka: jeśli człowiek dopuści do siebie nienawiść, nienawiść zatruje mu krew i go zabije.

Potem widziałem sylwetki i duchy tych, którzy wciągnęli nas w to bagno. Nie wszyscy byli martwi. Kilku oficerom udało się ocaleć dzięki własnej przebiegłości. Do nich też nie miałem żalu. Byli doskonałymi kanaliami. Nie miałem wrogów. Nie wzmacniałem już moich złych skłonności. Zrozumiałem, jak bardzo męczące było krojenie na plasterki moich oprawców. Postanowiłam, że nie będę się już nimi zajmował. W ten sposób pozbyłem się ich, co równało się uśmierceniu, tyle że bez brudzenia sobie rąk i bez ciągłego roztrząsania możliwości odpłacenia im takim samym nieszczęściem, na jakie mnie skazali.

Musiałem ostatecznie pokonać myśl o zemście. Przekroczyć ją. Nie podsycać jej płomienia. Bo zemsta miała ostry zapach śmierci i nie rozwiązywała żadnego problemu. Na próżno szukałem – nie znajdowałem już nikogo, kogo mógłbym nienawidzieć. Oznaczało to powrót do stanu, który uwielbiałem ponad wszystko: do wolności.

[dzieje się to w tajnym, podziemnym więzieniu Tazmamart, tutaj informacje o książce https://www.karakter.pl/ksiazki/to-oslepiajace-nieobecne-swiatlo-2018 ]

____________________________________________

Tahar Ben Jelloun – To oślepiające, nieobecne światło

Wiem, że to prawda, sprawdzam od jakiegoś czasu. Wieść radosne życie. Innym wtedy też się to udziela. Znika smutek, a nawet coś gorszego. Można nie dzielić z innymi cierpienia przynajmniej w ten sposób, aby nie dzielić się z nimi cierpieniem, gdy jest to w ludzkiej mocy. Często nie jest, ale tak w ogóle, radość jest dozwolona. Nawet jeśli gdzieś teraz strzelają i zabijają ludzi, wolno mi zachować radość, że żyję. Wiem o tych śmierciach, a mimo to żyję. Dziwnie jest tak pomyśleć i dziś też obawiam się, że coś mi te myśli wyrwie z głowy, chociaż czytam na własne oczy, że radość to minimum tego, o co każdy może się postarać. Nie umiałabym obronić tego zdania przed wieloma ważnymi osobami, które czasem do mnie mówią, mówiły i będą mówić co innego.

Niezależnie od tego, czy wierzymy w reinkarnację, możemy nadać każdemu życiu cel, poświęcając czas jakiemuś działaniu, które przyniesie pożytek nam i innym. Powinniśmy znaleźć przynajmniej sposób, by wieść radosne życie. Wielka szkoda, jeśli robimy coś przeciwnego! Jeśli skutkiem naszych działań jest  wyłącznie cierpienie, zmarnowaliśmy swoje życie.

_____________________________

J . Ś . G j a l ł a n g K a r m a p a X V I I – Przyszłość jest teraz

PS. czasami pisze się coś rano z takim wyczuciem na opak: wieczorem tego dnia znalazłam się w szpitalu z nagłego powodu i nic nie wiedziałam o zamachach w Paryżu, o ofiarach w ludziach, wszystko w tym samym czasie. Przyszłość jest teraz.

„Drogocenną księgę” można zacząć pisać w każdym miejscu, nawet nie wiedząc, że dawno już się to pisanie zaczęło, nie ma wtedy problemu z pierwszym zdaniem :)

Mniszki były wczoraj, dziś czytam o mnichu. Dlatego, że był strażnikiem. Strażnictwo to teraz temat mego śnienia. [tu zrobić dopisek bardziej szczegółowy]. Wszystko samo wpada w ręce i wynika jedno z drugiego nie zawsze w sposób przyczynowy. [ tu może być następny dopisek o zjawiskach synchronicznych].

Księga o mnichu ma taki baśniarski fragment, ale jest to prawda historyczna lat 1867/1870. [ewentualny dopisek o prawdach historycznych]:

Przez trzy lata przebywałem w grocie. Moim pożywieniem były sosnowe igły i zielone źdźbła traw, a napojem woda z górskiego strumienia. Z biegiem czasu zniszczyły się moje spodnie i buty, i pozostała mi jedynie szata, którą okrywałem ciało. Włosy i broda urosły mi na przeszło stopę długości, więc nosiłem na głowie kok. Moje oczy błyszczały. Ci, którzy mnie widzieli, myśleli, że jestem duchem i uciekali, a ja powstrzymywałem się od mówienia.

W pierwszym i drugim roku tego odosobnienia miałem wiele wysoce interesujących doświadczeń; nie uważałem ich za dziwne i starałem się podchodzić do nich ze zjednoczonym umysłem powtarzając imię Buddy. Zarówno w górach, jak i na terenach bagnistych nie niepokoiły mnie tygrysy i wilki, nie gryzły węże i owady. Nie potrzebowałem niczyjej litości i nie spożywałem gotowanego jedzenia.

Leżąc na ziemi i mając niebo nad sobą, czułem, że wszystkie rzeczy są we mnie zjednoczone; doświadczyłem wielkiej radości i myślałem, że jestem dewą z czwartego nieba dhjany. Myślałem też, że największym nieszczęściem człowieka jest posiadanie ust i ciała. Przypomniałem sobie słowa pewnego starożytnego mistrza, który powiedział, że miska może zagłuszyć dziesięć tysięcy dzwonów. Ponieważ nie posiadałem nawet własnej miski, doświadczyłem nieograniczonej wolności od wszelkich więzów. W ten sposób miałem czysty i spokojny umysł i codziennie wzrastała moja moc. Moje oczy i uszy były bystre i przenikliwe. Chodziłem szybkim krokiem, jakbym fruwał. Nawet nie wiem, kiedy osiągnąłem taki stan.

W trzecim roku potrafiłem zadowolić swoje serce i osiągnąłem wolność. Mogłem udawać się wszędzie tam, gdzie życzył sobie mój umysł.

______________________________________

Strażnik Dharmy – Autobiografia chińskiego mistrza zen Xu Yuna

[tu mógłby być dopisek, że był to jeszcze wtedy młody, 28 letni mnich i dostał za swoje wyczyny upomnienie od mistrza w świątyni, gdy tam wreszcie trafił: gdyż należy ćwiczyć nie tylko ciało, ale i umysł. mistrz kazał mu się umyć, ogolić głowę, najeść się i ćwiczyć koany].

Zakopany skarb naprawdę tu jest. To, co istnieje i to, co może istnieć, jest połączone jednym oknem u samego jądra rzeczywistości. Wszystkie rozwarstwienia i podziały, ślepe uliczki i niemożności, choć wydają się takie ważne dla życia, dzieją się na jego obrzeżach. Gdybym mogła pójść jeszcze dalej za wskazaniami mapy i gdybym mogła zaprzeczyć fałszywym zakończeniom (fałszywe początki się nie liczą), wówczas potrafiłabym znaleźć to miejsce, gdzie czas się zatrzymuje. Gdzie zatrzymuje się śmierć. Gdzie jest miłość.

Z tą śmiercią może trochę przesadziła, ale tylko trochę. Są rzeczy, których warto szukać całe życie. Pisze, że miłość to jest ten skarb.

Siedzę przed ekranem, czytam tę opowieść. W rewanżu opowieść czyta mnie. (…).

Może tak właśnie jest – życie płynie gładko po pamięci i historii, przeszłość powraca albo nie, w zależności od zasięgu odpływu. Historia jest kolekcją znalezionych przedmiotów wypłukanych z czasu. Przedmioty, idee, osobowości wynurzają się ku nam na powierzchnię, po czym zaraz toną w oddali. Jedne wyławiamy, inne ignorujemy, i tak jak zmienia się wzór, tak zmienia się znaczenie. Nie możemy polegać na faktach. Czas, który wszystko oddaje, zmienia wszystko. (…).

Możesz zmieniać opowieść. To ty jesteś opowieścią.

____________________________________________

Jeanette Winterson – Wolność na jedną noc

przeżyć sekundę

Posted: Listopad 18, 2012 in literatura polska
Tagi: , ,

Odkładam grubą księgę reportaży z  uznaniem, że dobre. Reportaże lubię wtedy, kiedy nie narzucają się z osobami autorów,  kiedy są gęste od treści i skupione na ludziach, o których są.

A na marginesach czy pod kreską takie rzeczy:

Sekunda oczywiście była znana, ale mało kto zwracał na nią taką uwagę.

Kiedy wchodzimy do windy, zawsze któryś z pasażerów niecierpliwie wciska przycisk zamykania drzwi. – Czy ten przycisk do czegoś służy? – pyta Talko. – Nie służy on do szybszego zamykania drzwi – wyjaśnia zagadkowo Anna Wrona z firmy Otis, która dwadzieścia lat temu w USA przeprowadziła badania nad pasażerami wind. – Przycisk służy do tego, żeby o sekundę skrócić czas oczekiwania na moment, kiedy drzwi zaczną się zamykać. 

Przeprowadziłem eksperyment. Wynik z wciśniętym przyciskiem: 3,5 sekundy. Wynik bez przycisku: 3,5 sekundy. James Gleick, autor bestsellera „Szybciej” twierdzi, że przycisk zamykający drzwi tak naprawdę nie jest do niczego podłączony, choć nikt nie chce tego oficjalnie przyznać. Drzwi po prostu nie mogą zamykać się szybciej, bo byłoby to niebezpieczne. Ale pasażerom w windzie jest lżej przeżyć tych kilka sekund, jeśli wydaje im się, że to najchętniej przyciskany guzik. Psychologowie twierdzą, że rozładowuje napięcie. Ale na pewno nic nie przyspiesza. (…).

„Szybkość jest formą ekstazy, którą rewolucja techniczna złożyła człowiekowi w darze” (tyle Milan Kundera w powieści napisanej w hołdzie powolności).

cytowane w reportażu „Szybciej” Włodzimierza Nowaka, 2003r

_________________________________________________

20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła

____________________________________________

Nie wiem, jak wytrzymałam ten dzień. Do tej pory. Czytałam w różnych chwilach, w różnych miejscach. Aby być gdzieś, gdzie nie ma bezpośredniego zagrożenia teraźniejszością. Dopiero pisałam o czasie (dziwne, ale nie wstawiają się linki)  i właśnie się okazuje, ile znaczą koncepcje teoretyczne.

No cóż, odwołując się po raz kolejny do statystyk, możemy dojść do wniosku, że prawdopodobieństwo wygranej na loterii ma się tak jak jeden do trzynastu milionów, zaś uderzenia piorunem — jeden do siedmiu milionów.

Prawdopodobieństwo ataków na ambasady  jest o wiele większe. Tym razem chodziło o film obrażający islam. Tunis, Sudan. Nie wolno obrażać, w ogóle, w żaden sposób. Są trzy osoby zabite, tak jest  w tej chwili napisane.

Co to jest głęboka demokracja >>

Niczego dziś już nie opisuję, nic nie rozumiem. „Chwile wolności”, tak nazywa się Dziennik Virginii Woolf. Tam jest dawno temu. Ta wolność. Między dwiema wojnami swiatowymi. Ona siadała w tych czasach przy kominku pomimo deszczu i strajku na kolei i wszystkich innych trosk, smutków i obowiązków. Oglądała obrazy. Czekała na człowieka od elektryczności. Kupowała dom.