poezja nie jest sztuką układania wierszy

Poezja, jak ją wolno rozumieć za Ko Unem, nie jest sztuką układania wierszy. Jest raczej więzią ontyczną, wewnętrznym życiem rzeczy. Toteż poezji właściwie się nie tworzy, tylko w niej uczestniczy – pod warunkiem, że potrafi się zejść świadomością na fundamentalny poziom istnienia (poziom elementarnych dharm, jak powiedziałby buddysta), gdzie wszystko, co jest, wchodzi z sobą w przedziwny, magnetyczny związek, a związek ten jest wcześniejszy niż ludzka arbitralność i władza, niż nasze światopoglądy, uprzedzenia, racje i decyzje. Buddyści nazywają tę pierwotną więź Umysłem albo „nienarodzonym sercem Buddy”, taoiści Drogą, współczesna zaś fizyka mówi o „najgłębszej, nieprzemiennej i nielokalnej warstwie rzeczywistości, w której załamują się tradycyjne pojęcia czasu i przestrzeni, a wszystko, co się w niej dzieje, zachodzi „wszędzie” i „równocześnie” (Michał Heller). Tam, „w tej cichej, cichej ciszy” mieszka Ko Un, tam jest jego dom.

ze wstępu  Mieczysława Godynia

Jest to o śnieniu, które nie jest snem, tylko fundamentalnym poziomem istnienia, gdzie wszystko, co jest, wchodzi ze sobą w przedziwny, magnetyczny związek.

______________________________________________________

Ko Un – Maninbo. Dziesięć tysięcy istnień

Reklamy

śnienie to mistyczne źródło życia

Mówi Ayya Khema, ale mogłaby to powiedzieć każda z prządek mądrości z tej książki, do której wracam, kiedy czuję, że lustro świata bardzo się zmąciło. W swoim notatniku ani razu chyba nie napisałam, że śnienie to mistyczne źródło życia, mistyczna, głęboka rzeczywistość, mieszcząca się tutaj, gdzie jesteśmy, ale widziana w innym wymiarze.

I śnienie to nie sny filmy nocne, które są tylko obrazkami, pocztówkami stamtąd.

Od dwudziestu pięciu lat medytuję, a przez ostatnie dziewięć intensywnie i doszłam do przekonania, że moje doświadczenie medytacyjne można określić jako mistyczne. Po przeczytaniu pism Mistrza Eckharta i świętej Teresy z Avila mogę stwierdzić, że poprzez mistyczne doświadczenia oparte na tradycji chrześcijańskiej osiągnęli oni wgląd w tę samą prawdę, którą i ja poznałam jako rzeczywistość ujawniającą się podczas medytacji.(…).
Doświadczenie mistyczne zdobyte przez kontemplację czy medytację umożliwia osiągnięcie takiego stanu świadomości, w którym człowiek nie opuszcza tego świata, lecz widzi go w odmiennym świetle. Mówiąc inaczej, mistyk odbiera inne tony. Jestem przekonana, że obecność takich ludzi jest konieczna w każdej cywilizacji i w każdych okolicznościach historycznych, w przeciwnym razie będziemy ubożsi i poszkodowani, nie mogąc czerpać korzyści z ich widzenia w innym wymiarze. Taki wymiar widzenia wykracza poza ten świat – nie odrzuca go, ale pozwala ujrzeć go takim, jaki rzeczywiście jest. Sądzę, że nigdy nie doszłoby do powstania religii, gdyby jej założyciel nie był mistykiem i nie miał świadomości, która jest bezgraniczna.

__________________________

Anne Bancroft – Prządki mądrości. Mistyczki XX wieku

rzeczywistość jako zasada wzajemności

można to znaleźć w psychologii jungowskiej, w psychologii procesu, we współczesnej fizyce, w literaturze mistycznej, w poezji.

odnosi się do wszystkiego.

śnienie i rzeczywistość, rozmaite stany świadomości,  też obecne są w ten sposób  równocześnie, w każdej chwili.

teraz znajduję to w podręczniku do tradycyjnej medycyny chińskiej:

Chińczycy postrzegają rzeczywistość jako nieskończoną sieć wzajemnie przeplatających się strumieni energii, w której chwilowe krzyżowanie się przepływów reprezentują wydarzenia rozgrywające się w czasie i przestrzeni.

Wszystkie obszary tej sieci postrzegane są jako połączone i współzależne – każdy obszar egzystuje i ma znaczenie wyłącznie w kontekście całości. Ta zasada wzajemnego warunkowania i zależności jest niezmienna, natomiast poszczególne rodzaje związków pomiędzy składowymi elementami są przedmiotem ciągłych przemian. Cały układ znajduje się w ciągłym ruchu i podlega nieustannym przekształceniom. Wewnątrz tej rozległej sieci – tego wielkiego wzorca – możliwe jest wyodrębnienie drugorzędnych wzorców, które mogą odzwierciedlać cały Wszechświat (…).

Jeśli uda się nam głęboko wniknąć w te podstawowe wzorce przemian, możliwe stanie się dostrzeżenie zasady, która kryje się za określoną sytuacją lub uchwycenie ducha czasu. (…).

Mając takie zrozumienie można podejmować odpowiednie działania, które pozostają w zgodzie z duchem czasu i panującymi warunkami. (…).

W naszej zachodniej kulturze mamy skłonność, by termin „wzorzec” uważać za pewną statyczną i niezmienną strukturę, coś jakby plan czy matrycę. Wyraźnie kontrastuje to z chińskim rozumieniem tego terminu, który oznacza połączenie związków funkcjonalnych. (…). W takim kontekście nacisk położony będzie przede wszystkim na zmienność i ruch, a nie na istnienie konkretnych struktur, które trwają w czasie.(…)

__________________________________

Jeremy Ross – Zang Fu. Systemy Narządów Tradycyjnej Medycyny Chińskiej

poznanie innego rodzaju

A zatem, akceptując psychologiczny ogląd rzeczy, rozumiemy, iż istnieje jeszcze poznanie innego rodzaju – poznanie, które jest zarazem procesem życiowym. Sprawy te są nam, rzecz jasna, obce, będą się jednak wydawały bardziej zrozumiałe, jeśli poznamy psyche człowieka Wschodu, na Wschodzie bowiem intelektualne procesy myślowe zeszły na dalszy plan. Na przykład cała filozofia upaniszadów oraz klasyczna filozofia chińska powstały za sprawą procesów życiowych, których natura jest zarazem procesem poznania – mamy tu do czynienia z myśleniem z głębi trzewi. Myślenie to znajduje się w opozycji do intelektu akademickiego, często próżnego i, jak wiadomo, nie zawsze wychodzącego człowiekowi na zdrowie. (…).

W czasach starożytnych filozofia była gnozą, popędem, sprawą naturalną, wypływała z potrzeby wewnętrznej. Była jak krople dżdżu padające na wyschniętą ziemię. Gnoza to poznanie zrodzone z krwi, powiadają przeto alchemicy o swoim Kamieniu: „Invenitur in vena, sanguine plena”- chodzi tu o to, że lapis należy znaleźć w tętniących krwią żyłach. (…).

_____________________________

Carl Gustav Jung – Marzenia senne dzieci. Seminaria

ty jesteś tym

Dalej:

Badanie prowadzone nad holotropowymi stanami świadomości ujawniają jeszcze jeden zdumiewający paradoks odnośnie natury ludzkiej. W jakiś tajemniczy, a jednak niewytłumaczalny sposób każdy z nas posiada informacje na temat całego wszechświata i jego poszczególnych części, w związku z czym pod pewnym względem jest całą siecią kosmiczną. Równocześnie, patrząc na to z innej perspektywy, każdy z nas jest także nieskończenie małą częścią tego wszechświata, całkowicie odrębnym i nieznaczącym tworem biologicznym. Nowa kartografia ludzkiej psychiki uwzględnia ten paradoks, ukazując jej współmierność wobec całego kosmosu i pełni istnienia. Chociaż pomysł ten wydaje się niewiarygodny, znajduje wsparcie w najnowszych, rewolucyjnych odkryciach różnych dziedzin naukowych, posługujących się nowym paradygmatem. Współczesna nauka zdołała rozwikłać zagadkę kryjącą się za słynnym powiedzeniem z indyjskich „Upaniszadów”: „Ty jesteś Tym” (w sanskrycie :” Tat tvam asi”) – odpowiadasz kosmicznej zasadzie twórczej i wszystkiemu, co istnieje.

___________________________

Stanislav Grof – Najdalsza podróż

świat wyobrażeniowy

Nawet jeśli te elementy mityczne pozyskuje się w procesie introspekcji, są one rzeczywiste z punktu widzenia ontologicznego. Istnieją obiektywnie. W celu odróżnienia doświadczeń transpersonalnych od wytworów indywidualnej fantazji jungiści zazwyczaj nazywają ten obszar “wyobrażeniowym”. Jako pierwszy termin “mundus imaginalis” wprowadził do literatury zachodniej Henri Corbin, francuski badacz, filozof i mistyk. Zaczerpnął go ze swych studiów literatury mistycznej Islamu. Islamscy teozofowie powiadają, że świat wyobrażeniowy to takie miejsce, gdzie wszystkie zjawiska świata zmysłowego posiadają swoje odpowiedniki. Mówią o nim, że jest to “alam a mithal” czyli “ósmy klimat”,  w odróżnieniu od “siedmiu klimatów” tradycyjnych islamskich obszarów geograficznych. Świat wyobrażeniowy posiada własny rozmiar, formy i barwy, które nie dają się dostrzec zwykłymi zmysłami rozpoznającymi wyłącznie cechy przedmiotów fizycznych. Niemniej pod względem ontologicznym ten świat jest jak najbardziej realny i podatny na weryfikację ze strony innych ludzi, tak samo jak świat materialny postrzegany narządami zmysłów. Mówimy tu o wnioskach płynących z ponad pięćdziesięcioletniej pracy badawczej nad holotropowymi stanami świadomości.

______________________________

Stanislav Grof – Najdalsza podróż

więcej:  nieskończone pole świadomości >>

ty jesteś tym >>

czasem smutek, czasem deszcz >>

najdalsza podróż >>

sztuka dla świadków i sztuka monologiczna

Wracam jako bałwanka, sypały się mokre, duże, bezwzględne śniegi,  światło było szare.

Odkryłam na nowo dawno nieczynny już blog, w którym jest notka o Sindbadzie Żeglarzu i czasie zatrzymanym. W poszukiwaniu jakiejś sensownej wiedzy o czasie wczoraj  przewracałam kartki Prousta, dziś Nietzschego, a teraz blog Fiumare.

Dziwnie jest ten czas traktowany. Zatrzymuje się dla jednej osoby, inne podlegają jego zwykłym prawom. Nie wiem, jak można spokojnie pisać  takie rzeczy. Blog Fiumare>>  Kafka, Proust to może być jedna i ta sama osoba. Bardzo staroświeckim językiem pisany blog. Z używaniem słowa niźli. Ale wydarzenia są nie tak dawne, filmy i muzyka nie tak dawne, jest to po prostu projekt rocznego blogowania, poszukiwania i znajdowania, skończony i zrealizowany.

Myśląc o tym zastanawiam się nad tym blogiem. Z czasem urasta i nawet luźne potagowane notki stwarzają pozór całości, sprawiają wrażenie, że kryje się za tym jakiś zamysł. Może się krył, ale zmieniał się w czasie.

Przy okazji przeczytałam u Nietzschego o tym, co  trzeba rozróżniać w dziełach sztuki:

Wszystko, co pomyślane, złożone wierszem, namalowane, skomponowane, nawet zbudowane i wyrzeźbione, należy albo do sztuki monologicznej, albo do sztuki dla świadków. Do tej ostatniej zaliczyć trzeba też ową pozorną sztukę monologu, która obejmuje wiarę w Boga,  mianowicie całą lirykę modlitwy; człowiek pobożny nie zna bowiem samotności – to odkrycie przypadło w udziale dopiero nam, bezbożnym. Według mnie najgłębsza różnica w optyce artysty sprowadza się właśnie do tego: czy spogląda na własne, stające się dzieło (na “siebie”) oczyma świadka, czy też “zapomniał o całym świecie”, co jest istotą sztuki monologicznej – zasadza się ona na zapomnieniu, jest muzyką zapomnienia.

Blogi są sztuką dla świadków i może nie ma już w ogóle czystej sztuki monologicznej, a może tylko ja nic o tym nie wiem. Wiem jednak, że coraz mniej myślę o świadkach i sposobie, gdzie i jak znaleźć muzykę zapomnienia o całym świecie, może to, czego szukałam i co gromadziłam, już tu jest.

_______________________________

Friedrich Nietzsche – Radosna wiedza

więcej:

chwile odwagi >>

radosna wiedza >>

jak tak to tak >>

jedwab, złoto i marzenia o dobroci >>

to drugie kieruje naszym życiem

Jeszcze jedno z książki o prządkach mądrości, wydaje mi się to w ogóle najważniejsze.

Bardzo dużo napisane jest wszędzie o tym, jak można zmienić percepcję i co z tego wynika, całe księgi Castanedy o drugiej uwadze, śnieniowe książki Mindella, wszyscy opisujący swoje przeżycia święci, połowa sieci jest tym zapełniona.

Ale nie tak. Marion Milner przypomina mi sposoby dziecinne. Zwłaszcza dzieci wychowujące się samotnie dobrze wiedzą, jakie cuda wyczynia uwaga.

Mówi o jednym znaczącym sposobie: nie popychać myśli w kierunku jakiegoś celu ani nie pozwalać im swobodnie płynąć, bo nastąpi zalew byle czym. Mówi, że trzeba zrobić pewien wewnętrzny ruch polegający na cofnięciu się w tył i wyczekiwaniu, co będzie. Cofnąć się i przyglądać temu, co się wtedy zdarza. Jej wola kontroluje wtedy, czy to, co się pojawia, ma wolną drogę. Bo coś się pojawia. Coś, czego nie ma w zwykłym stanie świadomości. W takim stanie człowiek niczego nie chce i na tym to polega. Wyczekuje. Daje wolną drogę. I tylko w tym miejscu jest potrzebny akt woli. Poza tym niczego nie trzeba chcieć. Dużo jest o tym pisania, ale to się staje wiadome dopiero  w praktyce. W ten sposób uczymy się uwagi wąskiej i szerokiej, albo pierwszej, drugiej, trzeciej i na pewno nie ostatniej.

Uwaga wąska jest znana, pożyteczna przy codziennych sprawach i celach. Uwaga szeroka przydaje się, gdy nie trzeba się skupiać na celowości działania i wtedy odkrywa się te ukryte światy piękne. Marion Milner mówi, że dzięki tej szerokiej czy też drugiej uwadze odkryła, że jej życiem kieruje coś, co nie jest nią, jest to coś, czemu może zaufać i co lepiej od niej wie, dokąd ma ona zmierzać. Ani wytyczanie celów, ani płynięcie z prądem nie jest tak dobre jak cierpliwe i czujne wyczekiwanie i obserwowanie, jak to drugie kieruje naszym życiem. Nazywanie tej siły Bogiem, wydało się jej zuchwalstwem, ale od kiedy odkryła to drugie, ciągle je poznawała i uczyła się z nim bliskości.

___________________________________

Anne Bancroft – Prządki mądrości. Mistyczki XX wieku

przelatuje pszczoła

Wiem, jak ona mówi, ta Marion Milner. Chodzi o przechodzenie w inne nastroje. Rzecz możliwa.  Zmienia się nastrój, gdy próbuje coś ująć w słowa.  Ona ujęła w słowa to, na co właśnie patrzyła: widzę biały dom z czerwonymi pelargoniami i słyszę, jak dziecko nuci coś cicho. Ta prosta piosenka otworzyła jakieś drzwi i dalej to się wydarzyło:

Migające cienie liści igrają na kopcu skoszonej trawy. Cienie mają kolor niebieski lub zielony – trudno mi powiedzieć jaki, ale czuję je całą sobą. W dole leży zacieniony wąwóz, wypełniony lśniącą przestrzenią, jakby zawieszoną w jego wnętrzu, w którą wpadają ciche dźwięki, zatracają się w niej i toną. Jeszcze dalej widać plamę słońca podskakującą na tle ciemnej ściany lasu,  jego złoty blask zalewa mi oczy, wpływa do mózgu spokojnym strumieniem światła… powietrze wypełniają dźwięki… przelatuje pszczoła, złote falowanie spokojnego powietrza…

Była akurat w miejscu pięknym i pełnym światła, co by zrobiła ujmując w słowa to, co ja mam przed oczami i mogę słyszeć, widzieć, czuć? Szare światło, szare zimne niebo, szare i brązowe ściany domów? Chodziło jej o to, że nagle słyszenie, widzenie i poczucie przestrzeni stopiły się jedną całość.  To zawsze możliwe, ale nie takie proste. Jednak możliwe. To było tego dnia jej osiągnięciem, umiała  jednym spostrzeżeniem zagarnąć Całość.

Ale znajduję tu jeszcze to, że ta Całość nie jest opowieścią, lecz opisem,  to duża różnica, ciągle  zastanawiam się nad opowieściami, bo narzucają opisom kształt, którego może one wcale nie mają, a wtedy niszczą spostrzeżenia i marnują.

______________________________________

Anne Bancroft – Prządki mądrości. Mistyczki XX wieku