Posts Tagged ‘nauka’

W ten  sposób, żadne domysły nie wchodzą w grę, żadne senniki, żadne wiedzenie z głowy, z góry i od razu:

Chciałem bez żadnych uprzedzeń podejść do marzeń sennych, by się przekonać, jak one funkcjonują.
(…)
Dlatego, pragnąc się zbliżyć do właściwego sensu snu, próbuję rozłożyć marzenie senne, skoncentrować się na obrazie wyjściowym i zbierać skojarzenia – wszystkie skojarzenia, przybywające z wszystkich stron. Postępuję w sposób koncentryczny,  w przeciwieństwie do swobodnego kojarzenia polegającego na tym, że człowiek, klucząc od punktu do punktu, oddala się od obrazu sennego, by wylądować nie wiadomo gdzie.
(…)
określam moją metodę mianem „amplifikacji”, od „amplificatio”, „rozszerzenie”.
Wychodzę przy tym od bardzo prostej przesłanki, przyjmuję bowiem, że nic nie rozumiem ze snu, nie wiem, co on oznacza i nie snuję żadnych domysłów co do tego, w jaki sposób obraz senny ulokowany jest w umyśle ludzkim. Po prostu tak poszerzam obraz wyjściowy, aż go zobaczę.

_______________________________

C.G. Jung – Marzenia senne dzieci

Reklamy

Platon zapytał swoich studiujących matematykę uczniów, czy mogliby znaleźć prawa matematyczne opisujące ruchy ciał niebieskich.I czy mogą stworzyć matematyczny opis umożliwiający przewidywanie ich położenia w przyszłości.

Pracę rozpoczął Eudoksos ze szkoły Platona, a w następnych stuleciach kontynuowali ją tacy astronomowie jak Arystrach i Hipparch, dzięki którym astronomia starożytna osiągnęła niezwykle wysoki poziom. Jej osiągnięcia znamy z jedynej ocalałej księgi – „Almagestu” Ptolemeusza. Ptolemeusz był astronomem, który żył w I wieku n.e. w Aleksandrii (…).

Księga Ptolemeusza to istotne dzieło naukowe. Rygorystyczne, precyzyjne, skomplikowane, przedstawia ono system matematyczny, dzięki któremu można przewidzieć na pozór przypadkowe ruchy planet po niebie z prawie absolutną dokładnością, biorąc pod uwagę ograniczenia ludzkiego wzroku. Księga stanowi dowód, że intuicja Pitagorasa była właściwa. Matematyki można użyć do opisu świata i przewidywania przyszłości. Można precyzyjnie prognozować pozornie przypadkowe ruchy planet za pomocą równań matematycznych Ptolemeusza, które stanowią systematyczne podsumowanie pracy prowadzonej przez stulecia przez greckich astronomów. Nawet obecnie, jeśli otworzymy księgę Ptolemeusza i poświęcimy trochę czasu na jej zgłębienie, będziemy mogli wyliczyć położenie Marsa na niebie w przyszłości. Obecnie, czyli dwa tysiące lat po napisaniu księgi. (…).

Młody Kopernik studiował „Almagest” Ptolemeusza i zakochał się w tym dziele, postanowił więc poświęcić resztę życia astronomii (…).

Zamiast tylko studiować i stosować system Ptolemeusza, wprowadzając do niego drobne korekty, odważył się znacząco go ulepszyć. Zamiast opisywać ciała niebieskie w ruchu wokół Ziemi, Kopernik stworzył coś w rodzaju poprawionego wydania „Almagestu”, w którym Słońce znajduje się w centrum, a Ziemia wraz z innymi planetami je okrąża. Kopernik miał nadzieję, że dzięki temu obliczenia będą jeszcze dokładniejsze. Okazało się, ze wcale nie były lepsze, a w rzeczywistości nawet nieco mniej precyzyjne. Jednakże sama idea okazała się słuszna.

________________________________

Carlo Rovelli – Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje

 

Mówi Maslow:

Religions, Values and Peak-Experiences  NY: Penguin Books, 1964, 1976.
Harmondsworth, Eng: Penguin, 1964, 1976, 1978, 1986.

To chyba spór wszechczasów, czy istnieje w psychice jakieś centrum, jakiś ośrodkowy punkt tożsamości, wokół którego skupia się psychiczna aktywność  (…) ?

Idee „ja”, „self” czy też „jaźni”, które tak mocno zakorzeniły się we współczesnej psychologii i których wzmacnianie, zasilanie jest głównym zadaniem właściwie wszystkich nurtów terapeutycznych, są zdaniem Hillmana jedynie mitycznymi, metaforycznymi figurami.  Modelem osobowości najpełniej odpowiadającym naturze psyche jest według niego marzenie senne. W marzeniu sennym bowiem ego jest tylko jednym z wielu aktorów na scenie. Postacie senne, obrazy imaginacji, przychodzą i odchodzą zgodnie z własną dynamiką, niezależnie od tego, czy chcemy, czy nie chcemy przebywać w ich onirycznym towarzystwie. We śnie nasze ja ulega specyficznemu rozpuszczeniu, jego status – na jawie aspirujący do hegemonii, zorientowany na „rozwój”, „samodoskonalenie” czy też, co dzisiaj stało się bardzo modną kategorią, „samorealizację” – ulega mniejszej lub większej degradacji do jednego z wielu obrazów biorących udział w sennej ekspozycji.

To właśnie droga poza ego – nie zaś wzmacnianie egoicznej perspektywy – jest zwrotem w stronę duszy (…).

cdn

______________________________________

Tomasz Stawiszyński – Potyczki z Freudem

więcej: istotą pracy ze snami jest ich przeżywanie >>

Poezja, jak ją wolno rozumieć za Ko Unem, nie jest sztuką układania wierszy. Jest raczej więzią ontyczną, wewnętrznym życiem rzeczy. Toteż poezji właściwie się nie tworzy, tylko w niej uczestniczy – pod warunkiem, że potrafi się zejść świadomością na fundamentalny poziom istnienia (poziom elementarnych dharm, jak powiedziałby buddysta), gdzie wszystko, co jest, wchodzi z sobą w przedziwny, magnetyczny związek, a związek ten jest wcześniejszy niż ludzka arbitralność i władza, niż nasze światopoglądy, uprzedzenia, racje i decyzje. Buddyści nazywają tę pierwotną więź Umysłem albo „nienarodzonym sercem Buddy”, taoiści Drogą, współczesna zaś fizyka mówi o „najgłębszej, nieprzemiennej i nielokalnej warstwie rzeczywistości, w której załamują się tradycyjne pojęcia czasu i przestrzeni, a wszystko, co się w niej dzieje, zachodzi „wszędzie” i „równocześnie” (Michał Heller). Tam, „w tej cichej, cichej ciszy” mieszka Ko Un, tam jest jego dom.

ze wstępu  Mieczysława Godynia

Jest to o śnieniu, które nie jest snem, tylko fundamentalnym poziomem istnienia, gdzie wszystko, co jest, wchodzi ze sobą w przedziwny, magnetyczny związek.

______________________________________________________

Ko Un – Maninbo. Dziesięć tysięcy istnień