Posts Tagged ‘psychologia’

W ten  sposób, żadne domysły nie wchodzą w grę, żadne senniki, żadne wiedzenie z głowy, z góry i od razu:

Chciałem bez żadnych uprzedzeń podejść do marzeń sennych, by się przekonać, jak one funkcjonują.
(…)
Dlatego, pragnąc się zbliżyć do właściwego sensu snu, próbuję rozłożyć marzenie senne, skoncentrować się na obrazie wyjściowym i zbierać skojarzenia – wszystkie skojarzenia, przybywające z wszystkich stron. Postępuję w sposób koncentryczny,  w przeciwieństwie do swobodnego kojarzenia polegającego na tym, że człowiek, klucząc od punktu do punktu, oddala się od obrazu sennego, by wylądować nie wiadomo gdzie.
(…)
określam moją metodę mianem „amplifikacji”, od „amplificatio”, „rozszerzenie”.
Wychodzę przy tym od bardzo prostej przesłanki, przyjmuję bowiem, że nic nie rozumiem ze snu, nie wiem, co on oznacza i nie snuję żadnych domysłów co do tego, w jaki sposób obraz senny ulokowany jest w umyśle ludzkim. Po prostu tak poszerzam obraz wyjściowy, aż go zobaczę.

_______________________________

C.G. Jung – Marzenia senne dzieci

Reklamy

Czasem nie można opędzić się od synchroniczności, zaczęłam ten wypisek wczoraj, po rocznicy śmierci Widuna, wróciłam dzisiaj, przed wiadomością o innej śmierci, wniosek: wobec życia śmierć jest śnieniem, przedświatem, zaświatem, „nieśmiertelnym królem” wszystkich czasów:

Najbardziej niebezpieczną pokusą, jakiej zaznali ludzie, nie jest zło. Ani pieniądze, Ani ogłupiająca rozkosz i różnorodne pieniężne ekstazy. Ani władza i wszystkie jej perwersje. Ani sublimacja i ogrom jej wyimaginowanych uczuć. Jest nią śmierć. (…)>

Ludzkość wynalazła śmierć jakieś sto tysięcy lat temu.

Śmierć jako wynalazek albo nawet popęd (określenie popęd śmierci wynalazła Sabina Spielrein w Wiedniu, podczas jednego ze środowych seminariów).

„Eksplozja śmierci” w błękitnym niebie, na oczach wszystkich, we wtorek 11 września 2001roku nad miastem New York.

Drapieżnik umiera, łup umiera, umiera łupiestwo – wszystko umiera w momentalnym rozbłysku.

„In hac flamma”.

Zryw śmierci na oczach wszystkich, w kształcie grzyba Little Boy.

W jednej chwili czasu widzenie wszystkich miejsc na ziemi.

Ostatnie słowo zapisane przez Freuda: „Kriegspanik”. (Dziwacznie tłumaczone na francuski jako „atmosfera wojny”.

__________________________

Pascal Quignard  – Błędne cienie

Wzięłam sobie do serca to, co mówił Jung o drogocennej księdze,  drobne drogocenne fragmenty zebrałam już dawno temu, ale nie są księgą. Zastanawiam się, czy uda mi się zgromadzić te drogocenności w jednym miejscu. Na początek opisałam sen o C.G. Jungu, od którego zaczyna się wiele myśli:

Przyśnił mi się Carl Gustav Jung i jego współpracownicy rozdający substancję psychoaktywną do wypicia na placu przed odrestaurowanym cesarsko-królewskim dworcem kolejowym.  Udział w tym eksperymencie wzięłam ze względu na swoje nieprzemyślane proroctwa, za które czuję winę nieumyślną, bo jednak, dotykając świata zjawisk, mogły coś przywołać.  Carl Gustav Jung  w swoim eksperymencie potwierdzał hipotezę o prawdziwej naturze rzeczywistości, zgodną z powszechną intuicją i niezgodną z idiosynkratycznym światopoglądem nauki obiektywnej. Osoby badane, wypijające substancję, opowiadały o swoich wizjach i przeżyciach, w których rzeczywistość okazywała się bezkresnym polem świadomości. Nie ukazywała swego drugiego dna, nie miała drugiego dna, w rzeczywistości nic się przed nami nie kryje, ale rozwarstwia się na mnóstwo form, które stapiają się ze sobą i natychmiast roztapiają. Rozum i logika przyczynowo-skutkowa nie pomagają tego pojąć. Cienie ukazują się na równych prawach obok rzeczy widzianych jako części rzeczywistości twardej, natychmiast zalewa je zresztą fala innych form w ich niekończących się przemianach. Powstają i znikają. Przypominają to, co dzieje się w „Upaniszadach” i innych przykładach widzeń literackich. Kształty przez chwilę dostępne widzeniu, rozpuszczają się lub obracają w coś innego, bo dotknięcie rzeczy wzrokiem otwiera je na bezgraniczną niepewność, żelazne belki w wiązaniach dachu dworca rozrzedzają się do najcieńszych ażurów, odpowiada im wielość warstw fioletów i echo równoczesne z ludzką mową, przy czym nikt nie mówi pojedynczym głosem. Podobne zjawiska obserwowane są też po drugiej stronie dworca, na peronach. Carl Gustav Jung spodziewał się tego. Taka właśnie jest rzeczywistość, pełna cieni i warstw, wypełniona ruchem, pod wpływem którego ściany wagonów stają się przezroczyste, a powierzchnie rozciągają się poza brzegi. Eksperyment powtarzano, substancja psychoaktywna była niedobra w smaku, a każde wypowiedziane słowo momentalnie nabierało wielu równoważnych znaczeń. Za każdym razem dźwięczało inaczej pod jasnofioletową błoną coraz bardziej rozciąganą, zwaną niebem rzeczywistości uzgodnionej. Nic nie było pojedyncze. Należymy do czegoś większego niż własne życie i osobista śmierć, przeciskamy się na świat przez szczeliny, wysuwamy się z szuflad, pochłania nas powietrze, nasze głosy są falą i podźwiękiem wielu innych głosów. Jung stał na peronie w swojej zwykłej, znanej z fotografii tweedowej marynarce i cieszył się, że własnymi oczami przenikamy zasłonę niewiedzy w środowisku naturalnym.

 

Mówi Maslow:

Religions, Values and Peak-Experiences  NY: Penguin Books, 1964, 1976.
Harmondsworth, Eng: Penguin, 1964, 1976, 1978, 1986.

Hillman w swojej klasycznej już pracy “The Dream and the Underworld” ostrzega, że praca ze snem powinna “ochraniać te pokłady, z których powstają sny (…) imaginalne oraz ukryte niewidzialne siły kierujące naszym życiem”.

Hillman protestował przeciwko psychologicznej praktyce polegającej na tym, że praca ze snem koncentrowała się głównie na zrozumieniu go w kategoriach uzgodnionej rzeczywistości, w kontekście znaczenia snu dla codziennego życia. Sny badano przede wszystkim po to, aby wydobyć ich znaczenie dla świadomego umysłu czyli “ego”.

To, co ma dla nas znaczenie, bywa zazwyczaj określane przez kryteria naszego codziennego “ja”. A jednak z punktu widzenia śnienia sny wcale nie muszą mieć znaczenia. Są to obrazy rozwijających się mocy, bezkształtnych jeszcze tendencji oraz tajemnic. Skupianie się na sensie snów może podkreślać znaczenie naszej zwykłej tożsamości odwracając uwagę od tajemniczego doświadczenia niewyrażalnego śnienia, które według mnie jest czymś, czego możesz doświadczyć w każdej chwili dnia i nocy.

_________________________

Arnold Mindell –  O istocie snów. Psychologiczna i duchowa interpretacja snów.