zabić drozda

znowu śni mi się tytuł bardzo dawno czytanej książki, tym razem nawet z nazwiskiem autorki, jakby coś mogło mi się pomylić, czytam te przyśnione książki na nowo, to jakiś szyfr, mam zrozumieć.

streszczam:

Dziki Radley jest główną postacią tej książki, chociaż nikomu nie radzę przepisywać tego zdania do pracy domowej. Dziki Radley schowany jest w domu Radleyów, którzy trzymają się w miasteczku na uboczu. Nie chodzą do kościoła, modlą się w domu. Utrzymują się z kupowania bawełny, jest w tym coś dwuznacznego, czego się dzisiaj nie rozumie. Ludzie mówią, że w domu tym mieszka złe widmo, wiedzą, że to żywy człowiek, ale jeśli komuś w czasie przymrozków zwarzyły się azalie, to tylko dlatego, że on na nie oddychał. 

Młodszy syn państwa Radleyów nie był z początku Dzikim Radleyem, ale jako chłopiec zaprzyjaźnił się z gangiem Cunninghamów czyli wpadł w nieodpowiednie towarzystwo. Pewnego razu jeździli pożyczonym  samochodem tyłem po rynku, a próbującemu ich aresztować woźnemu stawili opór, dostali się pod sąd, zostali oskarżeni i wysłani do stanowej szkoły technicznej, która tak w ogóle nie była złą szkołą, ale ojciec Radleya uważał, że jego synowi przyniesie ujmę. Zatem dał słowo sędziemu i zamknął syna w domu. Dziki Radley siedział w bawialni i wycinał artykuly z „Trybuny Maycomb” i wklejał je do albumu. Trwało to do chwili, gdy w wieku 34 lat wbił w nogę nożyczki przechodzącemu obok ojcu. Uznano, że jest pomylony i aresztowano go. Siedział skazany za to nożyczkowe przestępstwo w suterenie sądu. Wyszedł i nie wiadomo, jaką formę zastraszania stosował pan Radley, aby Dziki nie pokazywał się nikomu, ale wiedziano w tamtych czasach, że różne są sposoby zamieniania ludzi w duchy. Odtąd mówiono, że dom Radleyów to grób i dotychczasowa część mego opisu mogłaby znaleźć się w jednej z książek Alice Miller.

Dziki Radley, gdziekolwiek był schowany, patrzył na dzieci idące do szkoły i z powrotem. Zostawiał im gumę do żucia i wypolerowane monety z głowami indiańskimi z 1900 i 1906 roku w dziupli drzewa rosnącego na skraju posesji. Dzieci interesowały się nim. Domyślały się, że to on. Pisały do niego list dziękczynny, ale pan Radley zacementował dziuplę i nie miały go gdzie położyć. Robiły różne próby zobaczenia Dzikiego Radleya, wszystkie na nic. Może umarł i wepchnięto go w komin? Nie, całe miasteczko wiedziało, że Dziki Radley tam w środku ciągle jest; w tym czasie rozgrywały się główne akcje tej książki, sądy, rasizm, szlachetność, nienawiść i gniew. Dziki Radley, zawsze zamknięty w domu, pojawiał się na niewielu stronach. W końcu uratował dzieciom życie. Musiał w tym celu wyjść i kogoś zabić. W ciemności, nikt nie widział. W wielkiej scenie prywatnej, a nawet potajemnej rozmowy sędziego z adwokatem okazało się, że kto ma w tym przypadku serce, musi złamać prawo. Obaj prawnicy złamali je. Dzieci powiedziały krótko: tak, rozumiemy to. Skazać Dzikiego Radleya byłoby tak, jak zabić drozda, a zabicie drozda to grzech, o czym podobno wszyscy wiedzą.

W 1962 roku nakręcono film na podstawie tej książki, film zdobył dwa Oskary i wyciskał łzy.

______________________________

Harper Lee – Zabić drozda

sormi suuhun

Widun nie jest już mieszkańcem Ziemi od dwóch lat. Umarł i nie ma. Pewnego razu natknęłam się na motyla bardzo podobnego do jego awatara. Zwykła symulakryczna podróbka. Nic już nie jest takie samo ani nikt.

owady.eu

Lubił pisać o śnieniu:

Coraz częściej widzę sny jako komiksy w nieznanym obcym języku, tłumaczonym przez googla. One są głównie wzrokowo dostępne, inne zmysły jawy grają podrzędną rolę. Znaczenie sennych odcinków komiksu wygląda tak: „Kassakoneen takana henkilökunnalla voi helposti mennä sormi suuhun, kun eteen lyödään seteli, josta puuttuu hologrammi.” W przekładze na polski: „Personel kasowych za palcem można łatwo przejść do ust, kiedy przednia banknotu jest zaskoczony, które nie mają hologramu.” Teraz mam senną scenę osoby obsługującej rejestr kasy z palcem na ustach, w zdumieniu, że banknot nie ma hologramu.”(…).

_________________

uroczysko 11.08.12

To taki żart z rodzaju śnienia po węgiersku, po łotewsku, szczególnie dobra do ćwiczeń śnieniowych była mowa estońska, to jest akurat po fińsku. Ale musiało to być wspólne śnienie blogowe, teraz to wszystko nie ma sensu.

 

życie mniej ważne

09_francja_pacyfka

Dzieje się w świecie więcej tego typu wydarzeń, jakby życie innych mieszkańców świata było mniej ważne. Inni mieszkańcy świata tak uważają. To nie wszystko, czym przesiąkamy.

Śmierć [mieszkańców Bejrutu] była tylko nic nieznaczącym epizodem w międzynarodowym obiegu wiadomości, czymś, co po prostu zdarza się w tych częściach świata.

Wiadomości to jawa świata, opowiada się o jawie dużo, ale przesiąknięci jesteśmy snami. Nieświadomość jest zawsze większa niż świadomość. Ocean i kropla. Chwil nieistnienia jest w każdym dniu więcej niż chwil świadomości, że się jest.

Tu jest o chwilach nieistnienia, pisane w lipcu tego roku >>

Myślę, że gdy się pozna całą historię człowieka, nie można go potępiać – najważniejsze przeczytałam w pomponiku >>

 

radość to minimum

Wiem, że to prawda, sprawdzam od jakiegoś czasu. Wieść radosne życie. Innym wtedy też się to udziela. Znika smutek, a nawet coś gorszego. Można nie dzielić z innymi cierpienia przynajmniej w ten sposób, aby nie dzielić się z nimi cierpieniem, gdy jest to w ludzkiej mocy. Radość jest dozwolona. Nawet jeśli gdzieś teraz strzelają i zabijają ludzi, wolno mi zachować radość, że ja żyję. Wiem o tych śmierciach, a mimo to żyję.  Dziwnie jest tak pomyśleć i dziś też obawiam się, że coś mi te myśli wyrwie z głowy, chociaż czytam na własne oczy, że radość to minimum tego, o co każdy może się postarać. Nie umiałabym obronić tego zdania przed wieloma ważnymi osobami, które czasem do mnie mówią, mówiły i będą mówić co innego.

Niezależnie od tego, czy wierzymy w reinkarnację, możemy nadać każdemu życiu cel, poświęcając czas jakiemuś działaniu, które przyniesie pożytek nam i innym. Powinniśmy znaleźć przynajmniej sposób, by wieść radosne życie. Wielka szkoda, jeśli robimy coś przeciwnego! Jeśli skutkiem naszych działań jest  wyłącznie cierpienie, zmarnowaliśmy swoje życie.

_____________________________

J . Ś . G j a l ł a n g K a r m a p a X V I I – Przyszłość jest teraz

PS. czasami coś się pisze z takim wyczuciem na opak czy w sposób bardzo przerzucony na drugą stronę: wieczorem tego dnia znalazłam się w szpitalu z nagłego powodu i nic nie wiedziałam o zamachach w Paryżu, o ofiarach w ludziach, wszystko w tym samym czasie. Przyszłość jest teraz. Czuje się to.

list Olivera Sacksa

Do czujących istot:

„Jeszcze miesiąc temu czułem, że jestem w dobrej kondycji. Ale wyczerpałem swój limit szczęścia – kilka tygodni temu dowiedziałem się, że mam liczne przerzuty do wątroby. Nie, jeszcze nie skończyłem z życiem. Wprost przeciwnie, czuję, że intensywnie żyję. W czasie, który mi pozostaje, chcę pogłębić moje przyjaźnie, pożegnać się z tymi, których kocham, jeszcze więcej pisać i podróżować, jeśli będę miał siły. Nie mam teraz czasu na nic zbędnego. Muszę się skupić na sobie, mojej pracy i moich znajomych. Już nie będę oglądać nocnych wiadomości TV. Nie będę zwracał uwagi na politykę czy spory w sprawie globalnego ocieplenia. To nie obojętność, wciąż głęboko przejmuję się Bliskim Wschodem, globalnym ociepleniem czy rosnącymi nierównościami, ale to już nie moja sprawa; to należy do przyszłości. Nie mogę udawać, że nie czuję strachu. Jednak moim dominującym uczuciem jest wdzięczność. Kochałem i byłem kochany. Wiele otrzymałem i sam wiele dałem w zamian. Przede wszystkim byłem czującą istotą, myślącym zwierzęciem na tej pięknej planecie i to samo w sobie było ogromnym przywilejem i przygodą”.

więcej tutaj >>

śmierć w środku lata

Henryk Lasko@Henryk Lasko

dostałam pocztówkę z zimą. śnieg autentyczny. pobielone latarnie i barierki. wyjęłam ją ze skrzynki naziemnej w temp. 31 celsjuszy. czytałam potem opowiadanie Mishimy, jedyne, które pamiętałam – nazywa się akurat „Śmierć w środku lata”. jest tam zdanie:

Smutek zimowych dni przywołuje na myśl lato.

i na odwrót.

tym się różni zeszłoroczne lato od tego, które jest.

tak to widzę i odróżniam wśród sekretów.

_________________________

Yukio Mishima – Zimny płomień

 

Terry Pratchett. Kto teraz uratuje ludzkość?

Terry-Pratchett

Kiedy ktoś umrze, zaczyna istnieć w inny sposób.  Nikt nie wie, jaki to sposób i kto teraz uratuje ludzkość. Umarł Terry Pratchett, ale wcześniej, dawno temu, odbyła się taka rozmowa:

– Czy kiedy byłeś mały, chciałeś zostać magiem?

(…)

– Chciałem tylko w-w-w-wiedzieć …

– jak działa s-s-s…

– świat?

_______________________________

Terry Pratchett – Równoumagicznienie

delfiny popełniają samobójstwa w delfinariach

Jesteśmy winni, ludzie!!! Bardzo!!!  O delfinach to tylko jeden mały fakt:

(…) – Kiedy przyjrzałam się bliżej delfinariom, uświadomiłam sobie, że media i podróżnicy kreują pewien obraz spotkania z dzikim zwierzęciem jako fantastycznej przygody – opowiadała Olej-Kobus. – Nikt, poza „nawiedzonymi ekologami” – bo tak się patrzy na osoby zajmujące się prawami zwierząt – nie zastanawia się, skąd te zwierzęta się tam biorą.

– Łatwo łykamy opowieści o tym, że one urodziły się w niewoli i nie znają innego życia. A jest to nieprawdą – delfinów nie rodzi się wystarczająco dużo, żeby zapełnić wszystkie delfinaria. W delfinariach delfin żyje przeciętnie 6 lat, na wolności – nawet 26. Są łowione w bardzo brutalny sposób. W przypadku delfinów czy np. słoni jedno zwierzę, które oglądamy, kosztuje życie pięciu innych, które trzeba było zabić, żeby je pozyskać.

Ale samo „pozyskanie” zwierzęcia to nie wszystko. – W delfinarium delfin musi zrobić ileś różnego rodzaju nienaturalnych dla niego ćwiczeń, bo inaczej będzie głodzony – po to, żeby się nauczył, że jak się wydaje mu polecenie, to ma być posłuszny. A my – turyści – w ogóle się nie zastanawiamy, że dla delfina wyskoczenie na brzeg basenu po raz 50. danego dnia to nie jest „fun”, radość. Tylko my tak interpretujemy jego „uśmiech”. Po tych 25 latach zachłyśnięcia się światem i turystyką nadszedł czas na rozmawianie o społecznej odpowiedzialności mediów – apelowała podróżniczka. (…)

więcej strasznych rzeczy tutaj >>

śmierć nie istnieje

To jedna z najstarszych książek Mindella, chyba najpiękniejsza, przypomniana mi dziś przez czyjąś wspaniałą ciekawość. Świadomość, świadomość i jeszcze raz świadomość decyduje chyba o wszystkim.  Wypisek z ostatnich stron:

Śmierć jest rzeczą względną. Z punktu widzenia naszych ciał fizycznych śmierć jest tragedią, stratą, jednak dla ciała mitycznego [przypis] śmierć nie istnieje. Z psychodynamicznego punktu widzenia śmierć nadchodzi, gdy coś nowego próbuje się wydarzyć, jednak doznanie tego jest odszczepione od człowieka. Jeżeli doświadczymy wewnętrznej postaci, która reprezentuje tę nową część nas samych, smutna rezygnacja, wynikająca z naszego sposobu pojmowania śmierci zniknie. Duchy opuszczają nas wtedy, gdy je zintegrujemy. To, czy umrzemy i zostaniemy pochowani w grobie stworzonym przez Newtona czy też będziemy żyli w świętym i tajemniczym polu planetarnym podległym nielokalnym zasadom fizyki, zależy od pozycji, jaką zajmuje nasza świadomość. I rzeczywiście, to czy żyjemy, czy też umieramy, zależy od naszego punktu widzenia.

Widać to wyraźnie w opowieści starego mistrza zen. Gdy umierał, jego uczniowie zebrali się wokół niego i smutno lamentowali sądząc, że będzie to zapewne ostateczne spotkanie. Mistrz wpadł we wściekłość i wybuchnął z pretensją:

Jak myślicie, czego właściwie ja was uczyłem? Gdzież, jak sądzicie, odchodzę, jeżeli nie właśnie tutaj?”

________________________________

Arnold Mindell – Śpiączka. Klucz do przebudzenia

1) ze słowniczka: mityczne ciałotranspersonalne śniące ciało, odczucie cielesne, które zazwyczaj pozostaje poza granicą  naszej świadomości. Wyobrażenia i historie pojawiające się w związku z mitycznym ciałem mają niewiele wspólnego z naszym codziennym życiem, lecz są zazwyczaj połączone z mitem osobistym.

2) mit osobisty – uogólnienie snu z dzieciństwa lub wspomnienia z tego okresu życia, które stają się głównym czynnikiem w tworzeniu stylu życia jaki prowadzi dana osoba, jej chronicznych symptomów i spraw, którymi się zajmuje. mit osobisty może również stanowić oś ostatnich doświadczeń dziejących się w życiu.