pokazuję śmietnik

widzę, że umieściłam na razie tylko cztery wpisy pod tagiem śmietnik świata i nie dlatego, żeby je wyrzucić, ale że najgęstsze śnienie, wszystko, co sprawia kłopot, mąci spokój, zawstydza, brudzi, leży nisko i trzeba to podnieść; wszystko, co zepchnięte z głównego nurtu życia, czego świat z rozmaitych powodów chce się pozbyć ze swojej jawy, przeważnie składowane jest w takich właśnie miejscach.  zawarłam ze sobą umowę śmieciową, żeby tego nie ignorować, ale utylizować, zaraz dorzucę tam wszystkie treści oderwane , które piszę czasem na oddartych papierach z rozpaczy, że wszystko inne, co właśnie pomyślałam, jest nie do przyjęcia. mówię to po próbach podejmowanych tysiąc i jeden raz.

akurat mam pod ręką „Zwrotnik Raka”, więc go otwieram jak księgę wróżebną, gdyż każda księga może temu służyć, i mówi się tam:

W tej chwili tak naprawdę interesuje mnie tylko jedna rzecz, a jest nią rejestrowanie tego wszystkiego, co pominięto w książkach. O ile mi wiadomo, nikt nie wykorzystuje tych elementów atmosfery, które nadają kierunek i motywację naszemu życiu.

nie chce mi się pisać długimi rejestrami, cały ten blog na dobrą sprawę jest albo będzie śmietnikiem, wrzucam tu co popadnie i nazywam to notatkami, są tu też sny, a nie istnieje nic bardziej śmieciowego niż sny, jeśli chodzi o status w jawie.

PS. śnienie wypowiedziało się samo: wydawało mi się, że potajemnie zapisuję szkic i nikt mi nie patrzy na ręce, a zapisywałam to wszystko jako dostępne publicznie, trzeba pokazać śmietnik.

Reklamy

życie mniej ważne

09_francja_pacyfka

Dzieje się w świecie więcej tego typu wydarzeń, jakby życie innych mieszkańców świata było mniej ważne. Inni mieszkańcy świata tak uważają. To nie wszystko, czym przesiąkamy.

Śmierć [mieszkańców Bejrutu] była tylko nic nieznaczącym epizodem w międzynarodowym obiegu wiadomości, czymś, co po prostu zdarza się w tych częściach świata.

Wiadomości to jawa świata, opowiada się o jawie dużo, ale przesiąknięci jesteśmy snami. Nieświadomość jest zawsze większa niż świadomość. Ocean i kropla. Chwil nieistnienia jest w każdym dniu więcej niż chwil świadomości, że się jest.

Tu jest o chwilach nieistnienia, pisane w lipcu tego roku >>

Myślę, że gdy się pozna całą historię człowieka, nie można go potępiać – najważniejsze przeczytałam w pomponiku >>

 

ujawnić śmieci

Przeczytałam to opus magnum DeLillo, jak niektórzy nazywają „Podziemia”, ale wolę jego dzieła mniejsze. To porażająca rozmachem i ambicją powieść ukazująca całą złożoność świata drugiej połowy XX wieku. [z okładki]. Nie podoba mi się. DeLillo potrafił napisać „Performerkę”, „Punkt Omega”, „Nazwy” i „Biały szum”, to są jego dzieła moim zdaniem większe, objętościowo nieduże. W ponadosiemsetstronicowych „Podziemiach” znika to, co mnie trzyma przy jego książkach mniejszych, dar koncentracji, kondensacji, skupienie i namysł w sytuacji świata, którego cechą jest tłum, media, śmietniska i podobne sprawy. W „Podziemiach” to wszystko jest i przypomina się czasem jakby faulknerowskim klimatem, ale nie potrafię czytać opisów meczów na siedemdziesiąt stron i długich dialogów w barach. Mało miejsc, gdzie mogłam się zatrzymać, a zawsze było tam o śmieciach i śmieciowiskach, o tym można się z tej książki dowiedzieć dużo, to bezwzględnie ważne.

Krajobraz przyszłości. Prędzej czy później będzie to jedyny typ krajobrazu, jaki ocaleje. Im bardziej toksyczne odpady, tym więcej trudu i forsy strwoni turysta, żeby je zwiedzić. Tyle że moim zdaniem nie powinniście odcinać dostępu do zwałowisk. Owszem, najgorsze trucizny trzeba izolować. W ten sposób cała sprawa urośnie, stanie się bardziej złowieszcza i magiczna. Ale zwykłe odpadki z gospodarstw domowych należałoby składać w macierzystych miastach. Ujawnić śmieci. Niech je ludzie zobaczą i uszanują. Nie ukrywać infrastruktury śmieciarstwa. Stworzyć całą jego architekturę. Zaprojektować wspaniałe gmachy, przetwarzać w nich surowce wtórne i zachęcać ludzi, żeby zbierali własne śmieci, przywozili je i sami wzrzucali pod prasy i na przenośniki. Niech każdy pozna swój własny chłam. A trefny towar, odpady chemiczne i nuklearne, utworzą daleki, nostalgiczny pejzaż. Będą z tego jeszcze autokary wycieczkowe i widokówki, ręczę.

______________________________

Don DeLillo – Podziemia

 

tajemnicza góra

Zrozumieć to wszystko. Przeniknąć tajemnicę. Góra stała przed nim, w pełni widoczna, ale nikt jej nie dostrzegał ani o niej nie myślał, o jej istnieniu nie wiedział nikt oprócz inżynierów, szoferów i miejscowej ludności: było to jedyne w swoim rodzaju złoże kulturowe, które miało osiągnąć wagę pięćdziesięciu milionów ton, zanim je zamkną – takie rzeźbione i wymodelowane, a jednak nie mówił o nim nikt oprócz ludzi, którzy próbowali zarządzać tą hałdą i oto Brian po raz pierwszy ujrzał siebie w roli członka jakiegoś ezoterycznego zakonu, grona adeptów i wizjonerów kształtujących przyszłość, urbanistów i administratorów śmieci, technologów kompostu, projektantów krajobrazu, którzy mieli kiedyś zbudować w tym miejscu wiszące ogrody, założyć park na glebie stworzonej z wszelkich możliwych przedmiotów pożądania, zużytych, zgubionych, zżartych rozkładem.

Największymi tajemnicami są te, które stoją przed nami otworem.

____________________________

Don DeLillo – Podziemia

śmieci wymiecione z piekła

Nie udało mi się niczego rozwiązać przy pomocy tych przyjemnych sposobów opisywanych rano >>

Urządziłam sobie gehennę terapeutyczną i sprzątałam cały dzień, odkurzając, wymiatając, wyrzucając i nic więcej co prawda się nie wydarzyło, ale miałam wrażenie ogarnięcia.

A potem usiadłam, otworzyłam laptop i zobaczyłam, co schowałam sobie parę tygodni temu do przeczytania, a była to baśń o piekle i sprzątaniu, i piękna analiza tej baśni po jungowsku,i bardzo mi się podoba esej, który jest tutaj >>

To będzie teraz moja baśń ratunkowa, nie mam snów-filmów, więc śnienie bierze się chyba z każdego miejsca, gdzie się zwracam, a najbardziej stamtąd, gdzie wcale nie miałam zamiaru być.

Sprzątałam, a  potem weszłam do baśni i baśń mówi, że kiedy się już posprząta piekło, warto przyjrzeć się śmieciom, na razie rozumiem, że to taka mowa symboliczno-analityczna, że w tej chwili nie wiem dokładnie, co mam uznać za śmieci, ale może przyjrzę się jutro.