Posts Tagged ‘sny świata’

w dniu tak uroczystym

Posted: Październik 8, 2018 in literówki
Tagi: ,

widzę to, 400 polubień śnienia świata, które ciągle trwa i  jest blog, który wciąż je w sobie chowa, chroni, chomikuje, dziękuję bardzo lubiącym, zbudowałam z tej okazji kamienną budowlę, co tam w środku może być, wie pierwszy napotkany kamień, one wszystkie mają wspólną duszę, każdy żyje co najmniej sto lat, tylko człowiek boi się śnienia, bo wciąga ono niektórych w swoje zakulisowe korytarze, w przestrzenie, o jakich nigdy dotąd mu się nie śniło, dopiero potem je opisuje, z tego jest literatura.

teraz bardzo proszę przypadkiem śnienia nie odlubić, okrągła liczba je zachwyca :)

Reklamy
10 rocznica na WordPress.com
Twoja rocznica na WordPress.com! Wszystkiego najlepszego!
Zarejestrowałeś się na WordPress.com 10 lat temu.
Dziękujemy, że latasz z nami. Życzymy powodzenia w prowadzeniu bloga!
była wtedy olimpiada chińska pod hasłem one world, one dream, w niebezpieczeństwie takiego myślenia zrobiłam ten blog, tego samego dnia wybuchła wojna w Gruzji, a dokładnie w Osetii Południowej, teraz nazywana małą wojną, były igrzyska i była wojna, notowałam te równoczesne wydarzenia, a świat był coraz dalszy od wspólnego snu.
tych zapisków już tu nie ma, były czytane jak nienormalne sprawozdania z olimpiady w Pekinie, opatrzone zdjęciami z Gruzji.
resztę wydarzeń 2008r opisałam w „Praobrazach”, jest tam również parę zdań o tym:

W książce Jung Chang[1] czytam o Mandżurii po drugiej wojnie światowej, przechodzą tędy kolejno wojska japońskie, sowieckie, komuniści i Guomintang. Przy okazji dowiaduję się, że po chińsku jedność i okrągłość są tym samym. Zawołanie olimpiady pekińskiej brzmi: Jeden świat, jedno marzenie, a tego się boję. To pomysł spoza praw ducha i fizyki. Więcej o tym w „Tao Te King”. Jedność to nie jednakowość. Tam, gdzie są igrzyska, może być też wojna. I rzeczywiście, natychmiast wybucha wojna w Gruzji. Świat i ludzie, mówiła malarka paznokci, kiedy miała wszystkiego dość.

[1]  Jung Chang – Dzikie łabędzie

_______________________________________

Praobrazy

na wczoraj, nie zdążyłam, przyśnił mi się alarm

napisała Anna Świrszczyńska

Widziałem go i pozwalałem, by przeszedł jak cień przez moje życie. Łatwiej byłoby go nienawidzić, mieć mu za złe i pielęgnować w sobie żądzę zemsty. Jednak w łatwości tej kryła się pulapka: jeśli człowiek dopuści do siebie nienawiść, nienawiść zatruje mu krew i go zabije.

Potem widziałem sylwetki i duchy tych, którzy wciągnęli nas w to bagno. Nie wszyscy byli martwi. Kilku oficerom udało się ocaleć dzięki własnej przebiegłości. Do nich też nie miałem żalu. Byli doskonałymi kanaliami. Nie miałem wrogów. Nie wzmacniałem już moich złych skłonności. Zrozumiałem, jak bardzo męczące było krojenie na plasterki moich oprawców. Postanowiłam, że nie będę się już nimi zajmował. W ten sposób pozbyłem się ich, co równało się uśmierceniu, tyle że bez brudzenia sobie rąk i bez ciągłego roztrząsania możliwości odpłacenia im takim samym nieszczęściem, na jakie mnie skazali.

Musiałem ostatecznie pokonać myśl o zemście. Przekroczyć ją. Nie podsycać jej płomienia. Bo zemsta miała ostry zapach śmierci i nie rozwiązywała żadnego problemu. Na próżno szukałem – nie znajdowałem już nikogo, kogo mógłbym nienawidzieć. Oznaczało to powrót do stanu, który uwielbiałem ponad wszystko: do wolności.

[dzieje się to w tajnym, podziemnym więzieniu Tazmamart, tutaj informacje o książce https://www.karakter.pl/ksiazki/to-oslepiajace-nieobecne-swiatlo-2018 ]

____________________________________________

Tahar Ben Jelloun – To oślepiające, nieobecne światło

„O malarstwie i kaligrafii” nie jest wczesną powieścią Saramago, jak myślałam. I nie myślałam, że uda mi się czytać książki z wielką ilością rozmów, niepowstrzymane zdania, nagłe odjazdy do innych ludzi i historii.

Jednakże ludzie, którzy są inni, są także bardzo tacy sami i kraje też mają te różnice i te kojarzone (kojarzące się) w nieskończoność podobieństwa niekiedy spotykają się ponad granicami i czasem, innymi razy poszukują siebie wzajemnie i odrzucają się. Kiedy w 1814 roku Goya namalował swoje dwa obrazy na temat wydarzeń w maju 1808 roku, coż to miało wspólnego ze mną w Portugalii albo mogło mieć?

Mówi to bezrobotny portrecista. Stworzył pustynię. Opisał, jak do tego doszło. Ale co ma tam robić?

Jednakże dajmy czasowi czas. Czas potrzebuje tylko czasu. Rewolta ludu madryckiego w 1808 roku natrafiła na przygotowanego Goyę dopiero w 1814 roku. To prawda, że historia biegnie szybciej niż malujący ją czy opisujący ludzie. Prawdopodobnie nie można tego uniknąć. Zadaję sobie pytanie: Jeśli nazajutrz mam jakąś rolę do odegrania, jakie dzisiejsze sprawy będą na mnie czekać?

Już widzę, jak bardzo tacy sami są ludzie, którzy są inni.

I jest wcześniej napisane o tym, jak Goya dochodził do swoich obrazów o 1808 roku, kiedy jeszcze nie wiedział, że w 1810 roku zrobi grawiury „Okropności wojny”, źe w 1814 roku namaluje „2 Maja” i „3 Maja”, że na koniec przyjdą „czarne obrazy” i „kaprysy”.

I jest jeszcze jedna tajemnica w tej książce Saramago: mówi, że nie przeciwstawiał się temu, co się dzieje, ale że był przeciwstawiony. Czytanie o tym nie jest trudne, ale krótkie streszczenie tego, jak jedna myśl przechodzi w całkiem inną na razie dla mnie niemożliwe. To w tym przejściu jest śnienie, ta artemagia, jak on mówi. Kto wie, czy to nie jest słowo, którego trzeba odtąd używać. To pisarz, z którym pewne sprawy w czytaniu obmyśla się i omawia, tak się czasem dzieje, gdy książki są Książkami.

_________________________________________

Jose Saramago – O malarstwie i kaligrafii

historia

Posted: Listopad 3, 2017 in literatura francuska
Tagi: , ,

W ten sposób życie osoby, które poprzedziło nieco nasze życie, utrzymuje w swoim osobnym obrębie napięcie Historii, udział w niej.Historia jest histeryczna: ustanawia się tylko wtedy, gdy ją obserwować – a po to, żeby się jej przyglądać, trzeba z niej być wykluczonym. Jako żywa istota jestem samą przeciwnością Historii, tym, co jej zaprzecza, niszczy ją na korzyść mojej historii własnej (nie potrafię wierzyć w istnienie „świadków”; a na pewno nie mógłbym być jednym z nich;powiedziałbym nawet, że Michelet właściwie nic nie potrafił napisać o swoim czasie). Czas, w którym moja matka żyła przede mną, to właśnie jest dla mnie Historia (to zresztą ta epoka, która najbardziej mnie interesuje). Żadna anamneza nie będzie mogła nigdy sprawić, abym ujrzał tamten czas wychodząc od siebie samego….

___________________________________

Roland Barthes – Światło obrazu

dowiaduję się, że od dawna istnieje równoległy świat śnienia, tutaj: http://arturcieslar.blog.pl/,  to prawda, że wszechświat stale się rozszerza, a razem z nim jego śnienie.

jestem pewna, że istnieje więcej śnienia świata w wieloświecie, ale nie całe śnienie opisywane jest w blogach!!!

Stephen Hawking zaobserwował świetliste punkty na krańcach naszego uniwersum i uznał je za  dowód na istnienie innych wszechświatów, należy obserwować świetliste punkty :)

Pierwszy dzień listopada białoszary. Cicho, jakby wszyscy poszli już do nieba. Cmentarze to nie miejsca dla żywych. Ani bulwary niebezpieczeństw, wczoraj w Nowym Jorku, nad rzeką Hudson, jakiś napastnik przejechał na śmierć osiem osób. W opisie filmu „Opiekun”Michela Franco znalazłam, że dobrzy opiekunowie nie okazują pacjentom współczucia ani w ogóle emocji i tym zyskują ich zaufanie. Ale emocje to nie tylko ten huragan nagłych reakcji wyrwany spod kontroli ani sztuczny uśmiech, emocje prawdziwe trzeba by odratować, są jak dźwięki planet, które jako wibracje elektromagnetyczne istnieją naprawdę i mogą być przetłumaczone na melodie słyszalne dla ludzkich uszu:

 

 

Pałac Snów zbudował Ismail Kadare w swojej książce. Orwellowską myśl śledczą przeniósł  tam, gdzie dotąd sięgały tylko sny. Pałac Snów jest labiryntalną siedzibą tajnej policji nieokreślonego kraju. Wielkie biuro pełne ledwie żywych ze zdenerwowania urzędników selekcjonuje i interpretuje sny wszystkich ludzi. Chodzi o wytropienie spisku i wrogiej nagonki snów na imperium. Książka powstała w latach 1976-81. Ismail Kadare jest Albańczykiem wymienianym wśród kandydatów do Nagrody Nobla, ale w tej powieści nie ma wielkiej literatury, jej osobliwością jest sposób obchodzenia się z najbardziej intymną sferą życia ludzi, manipulowanie znaczeniami, ściganie snów za działalność wywrotową. Konwencja powagi, zimnego dreszczu i przemocy. Nastrój kafkowski. Książka może być coś warta dla badaczy snów i skutków  totalitaryzmu.

Ten Pałac nazywa się Tabir Saraj. Wielki biurowiec z departamentami. Wszystko, jak u Orwella, może ziścić się naprawdę. Mówi się, że prorocze sny zrzucane są z niebios w dół, na glob ziemski i nie wiadomo na kogo padnie taki sen, do czyjego przeniknie umysłu. Ten sen, wytropiony przez Tabir Saraj, może być niezwykle ważny z punktu widzenia utrzymania się rządu przy władzy. W każdy piątek spośród tysięcy napływających snów  – bo istnieje obywatelski obowiązek przekazywania państwu swoich snów – wybierany jest przez urzędników jeden sen główny, Arcysen. Jest to sen zawierający tak ważne informacje, że rząd ceni je bardziej niż całą swoją armię i wszystkich dyplomatów. Arcysen posiada straszliwą siłę, która nie opiera się na faktach, a nie ma na świecie większej siły niż ta, która nie opiera się na faktach .

W Pałacu niektórzy twierdzą, że nadejdzie czas, gdy sny przestaną być osobistymi wizjami i staną się faktami. Na razie pozostają w uśpieniu, w ciemnościach ludzkich głów i trzeba je stamtąd po trochu wydobywać, nie znaczy to jednak, że zawsze tak będzie. Pewnego dnia sny wyjdą swobodnie na powierzchnię i zajmą swoje miejsce w jawie. Trudno sobie wyobrazić, co się wtedy stanie.

__________________________

Ismail Kadare – Pałac Snów

[wydanie polskie 2006r]