życie mniej ważne

09_francja_pacyfka

Dzieje się w świecie więcej tego typu wydarzeń, jakby życie innych mieszkańców świata było mniej ważne. Inni mieszkańcy świata tak uważają. To nie wszystko, czym przesiąkamy.

Śmierć [mieszkańców Bejrutu] była tylko nic nieznaczącym epizodem w międzynarodowym obiegu wiadomości, czymś, co po prostu zdarza się w tych częściach świata.

Wiadomości to jawa świata, opowiada się o jawie dużo, ale przesiąknięci jesteśmy snami. Nieświadomość jest zawsze większa niż świadomość. Ocean i kropla. Chwil nieistnienia jest w każdym dniu więcej niż chwil świadomości, że się jest.

Tu jest o chwilach nieistnienia, pisane w lipcu tego roku >>

Myślę, że gdy się pozna całą historię człowieka, nie można go potępiać – najważniejsze przeczytałam w pomponiku >>

 

wszystkie siły na to idą

Ona mówi, że świat, jako obraz nieszczęścia, nie jest całym światem, chociaż nieszczęścia są prawdziwe, jest ich bezmiar i wszystkie siły na to idą:

W tym, co pani przeżywa, jest więcej momentów przygnębiających czy dobrych?

– Absolutnie tych dobrych. Bóg obdarzył mnie mocą, która pozwala szybko przebić się przez obraz nieszczęścia i od razu myśleć, jak mogę pomóc. Mam w pamięci np. widok zniszczonego Groznego: ludzie żyjący w ruinach, bez wody, jedzenia, w nędzy. Szpitale bez prądu, a obok hałdy szpitalnych śmieci, w których roi się od szczurów i robaków, psy i koty wyjadające szczątki. Pierwsza reakcja to przeraźliwy smutek. Ale zaraz po nim następuje mobilizacja do pomocy. Wszystkie siły na to idą.

Janina Ochojska,  tutaj rozmowa o sprawach ludzkich na skalę światową >>

Terry Pratchett. Kto teraz uratuje ludzkość?

Terry-Pratchett

Kiedy ktoś umrze, zaczyna istnieć w inny sposób.  Nikt nie wie, jaki to sposób i kto teraz uratuje ludzkość. Umarł Terry Pratchett, ale wcześniej, dawno temu, odbyła się taka rozmowa:

– Czy kiedy byłeś mały, chciałeś zostać magiem?

(…)

– Chciałem tylko w-w-w-wiedzieć …

– jak działa s-s-s…

– świat?

_______________________________

Terry Pratchett – Równoumagicznienie

śnienie, którego nie da się zatrzymać

Ten blog, z tą nie wiem już jak nadaną nazwą, pokazuje mi różnymi  swoimi desperackimi sposobami, co tu ma być zanotowane, a co nie. Chciałam wreszcie pisać rzeczy lekkie, prywatne. Zatrzymać śnienie, które mi się nie podoba. Z tym, że świat nie dzieje się na tej zasadzie, czy mi się podoba, czy nie. Jeśli kiedykolwiek uda mi się wytłumaczyć, co mam na myśli, mówiąc śnienie, a jest o tym już w tej chwili pod tagiem onirystyka  127 wpisów, ta wiadomość będzie przykładowa:

Odezwę do „kafirów” wygłosił wczoraj samozwańczy kalif „Państwa Islamskiego”, mówi: Bracia, siostry, niewierni.  Przedstawia się.  I tak zaczyna się Nowy Rok.

Pozwólcie, że się przedstawię. Nazywam się Kalif Abu Bakr Al-Baghdadi, jestem przywódcą Państwa Islamskiego, jedynym prawowitym autorytetem dla wszystkich muzułmanów świata. Dotyczy to zarówno dwustu tysięcy moich podwładnych i zwolenników, jak i pozostałych półtora miliarda, którzy nimi są, ale jeszcze o tym nie wiedzą, nad czym pracuję. (…).

Islamizacja Zachodu faktycznie nadchodzi. Niektórzy pośród was to dostrzegają i próbują ostrzec przed nieubłaganą zamianą waszych krain w Eurabię. Oni dostrzegają tę samą prawdę, która ja ujawniam moim współwyznawcom, a teraz wam. Mówię o tym swobodnie, gdyż wiem, że i tak zaślepili was nasi słudzy, którzy głoszą „tolerancję”. Nasi ludzie będą żądali dla siebie „praw”, będą dostosowywali wasze kraje do swoich norm, będą piątą kolumną dla moich armii, a wszystko to po cichu. Dlatego, z dobroci serca, udzielę wam kilku porad. (…).

cały tekst tutaj: informatorcodzienny.wordpress.com >>

notuję, że tego śnienia jest więcej, strona, z której cytuję, zastrzega:

Niniejsza strona ma, przynajmniej w założeniu, charakter humorystyczny. Zawarte na niej informacje prawdopodobnie nie są zgodne z rzeczywistością (…).

Rzetelność naszych wiadomości jest tak samo gwarantowana, jak słowo „Codzienny” w nazwie!

Od siebie dodam, że rzeczywistość, od której odejmuje się śnienie, nie jest całą rzeczywistością, nie jest zgodna z rzeczywistością,  jaka jest, więc przemówienie zostawiam.

wojna histeryczna, totalna, szalona, niemożliwa, żadna

(…) Ale wysłuchajcie mnie, bo to dzisiaj jest tematem wielu rozmów ludzi we wschodniej połowie Europy. W ostatnich paru dniach Rosjanie, pod flagą dotychczas nieznanego kraju, Noworosji, przemaszerowali przez południowo-wschodnią granicę Ukrainy. Rosyjska Akademia Nauk oznajmiła ostatnio, że tej jesieni opublikuje historię Noworosji, zapewne poszukując jej źródeł u Katarzyny Wielkiej. Podobno po Moskwie krążą rozmaite mapy Noworosji. Niektóre obejmują Charków i Dniepropietrowsk – miasta, znajdujące się setki kilometrów od terenu walk. Niektóre lokalizują Noworosję wzdłuż wybrzeża, łącząc Rosję z Krymem i Naddniestrzem, okupowaną przez Rosjan prowincję Mołdowy. Jeżeli nawet Noworosja zacznie istnieć jako nieuznawane państwo kadłubowe – modelami są tu Abchazja i Osetia Południowa, czyli „państwa”, które Rosja wykroiła z Gruzji – to z czasem może się ona zwiększyć.

Rosyjscy żołnierze będą musieli stworzyć to państwo – ich liczba będzie zależna od tego, jak twardo będą walczyć Ukraińcy i kto im będzie pomagać – ale z czasem Rosji będą potrzebni nie tylko żołnierze, żeby zachować to terytorium. Noworosja nie ustabilizuje się, dopóki będzie zamieszkana przez Ukraińców, którzy chcą pozostać Ukraińcami. Do tego może posłużyć znane już rozwiązanie. Kilka dni temu Aleksandr Dugin – skrajny nacjonalista, którego zapatrywania przyczyniły się do ukształtowania poglądów rosyjskiego prezydenta – wydał niezwykłe oświadczenie. Napisał: „Należy oczyścić Ukrainę z idiotów”, a następnie wezwał do „ludobójstwa” tej „rasy bękartów”.

Noworosję trudno będzie jednak utrzymać, jeżeli będzie miała przeciwników na Zachodzie. Przedmiotem dyskusji są także możliwe rozwiązania tego problemu. Niedawno Władymir Żyrinowski, członek rosyjskiego parlamentu i nadworny błazen, który niekiedy mówi to, czego nie mogą powiedzieć ludzie będący u władzy, dowodził w telewizji, że Rosja powinna zbombardować bronią jądrową Polskę i kraje bałtyckie – „państwa karłowate”, jak je nazwał – i pokazać Zachodowi, kto naprawdę dysponuje siłą w Europie. „Nic nie zagraża Ameryce, jest daleko. Ale państwa Europy Wschodniej staną wobec groźby całkowitego zniszczenia”. (…).
Istotnie, w latach 2009 i 2013 armia rosyjska jawnie prowadziła ćwiczenia ataku jądrowego na Warszawę.
Czy to wszystko są jedynie majaczenia szaleńców? Być może. Być może Putin jest zbyt słaby, żeby cokolwiek z tego zrobić; być może to tylko taktyka zastraszania; być może powstrzymają go jego oligarchowie. Ale w 1933 r. „Mein Kampf” także wydawał się zachodnim i niemieckim czytelnikom książką histeryczną. Rozkazy Stalina „likwidowania” całych klas i grup społecznych w ZSRR wydałyby się nam w tamtych czasach równie szalone, gdybyśmy zdołali o nich usłyszeć.
Jednakże Stalin dotrzymał słowa i zrealizował swoje groźby nie dlatego, że był szalony, ale dlatego, że kontynuował realizację swojej logiki do jej ostatecznych konkluzji – i dlatego, że nikt go nie powstrzymał. Obecnie nikt nie potrafi też powstrzymać Putina. Czy jest zatem histerią przygotowanie się na wojnę totalną? Czy też jest naiwnością niezrobienie tego?

więcej >>

pilne

 

Premier Ukrainy: Putin rozpoczął wojnę w Europie

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk oświadczył, że obecność rosyjskich wojsk w jego kraju oznacza, że prezydent Rosji Władimir Putin rozpoczął wojnę w Europie. W związku z agresją Ukraina domaga się pilnego zwołania Rady Bezpieczeństwa ONZ.
 
Śnienie świata nie różni się od śnienia ludzi, mam swoje własne sny i własną rewolucję,  myślałam nawet, że pisanie o śnieniu świata i wynikającej z niego  jawie  nie ma już dla mnie sensu.
Ale niewypowiedziana wojna staje się coraz bardziej jawna.  I może nie ma sposobu, aby świat nie pozwolił.
Może pisanie po finnegańsku będzie właściwe na ten czas,  może jakbym coś zrozumiała z tego, co robił Joyce akurat wtedy, kiedy to robił.  „Finnegans Wake”, ostatnie dzieło Joyce’a, opublikowane zostało w 1939 roku, pisane podczas coraz ciemniejszej nocy świata.
 
Notuję to dla tzw. pamięci. Wolno nie pamiętać,  jeśli się zapisze albo zbuduje się pomnik. To jest dobre.  Czasem daje okruch pokoju  tym, którzy nie są bezpośrednio zagrożeni.
 
 
Nie, nie widać wielkiej wojny i w najbliższym czasie Polska prawdopodobnie nie uwikła się w żaden konflikt zbrojny. Przynajmniej nie ma na to wskazań astrologicznych. Co nie znaczy, że nasze stosunki międzynarodowe nie ulegną pewnej destabilizacji. Nie jest to też odpowiedni czas na eksperymentowanie z dziwnymi sojuszami. Powinniśmy trzymać się obranego kursu i nie chcieć za dużo zmieniać na arenie międzynarodowej.
 

warszawa’44

Czasem czuje się, że historia przeszła tędy, którędy codziennie chodzimy i pod teraźniejszością ciągle coś jest,  potężne i dramatyczne, teraz widać:

teraz 44 warszawa 1
Chmielna róg Brackiej
— z: Ppor. Eugeniusz Lokajski „Brok”

teraz 44 warszawa 2

Bracka róg Nowogrodzkiej — z: Ppor. Stanisław Sasinowski „Żbik”

teraz 44 warszawa 3

Warecka w kierunku Placu Napoleona (niegdyś) / Placu Powstańców Warszawy (dziś)

teraz 44 warszawa 4Krakowskie Przedmieście 1 od podwórza, w tle ściana boczna kościoła św. Krzyża — z: strz. Wojciech Reszczyński „Rolnik”, strz. Kazimierz Rytter „Szef”, strz. Janusz Ornatowski „Roland i pchor. Eugeniusz Świerkowski „Grześ”

teraz 44 warszawa 5

Koszykowa w kierunku Mokotowskiej

 „histowizory” pochodzą ze strony Teraz’ 44 | Facebook

 

(…) Stare zdjęcia „Teraz 44” uzyskano z fototeki Muzeum Powstania Warszawskiego. To skany z 35 mm klatek sprzed 70 lat. Są w wysokiej rozdzielczości – na tyle wysokiej, na ile pozwala jakość tak starych materiałów.

Jednak prawdziwym wyzwaniem okazało się dopasowanie starych zdjęć do dzisiejszej Warszawy. Marcin Dziedzic opowiada:

Fotografie z powstania miałem na tablecie. Trzymając go przed sobą trzeba było chodzić i starannie szukać punktu, z którego było zrobione wtedy zdjęcie. Tu znaczenie ma każdy centymetr – wystarczy stanąć kawałek w bok, by zmieniła się perspektywa. To szczególnie widoczne przy dużych płaszczyznach widzianych pod kątem, gdzie odległe okno może być wąską kreską. A ta kreska musi idealnie pasować do starego zdjęcia. (…).

więcej na technologie.gazeta.pl >>